Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Wygodnictwo

Kwiecień 11th, 2014 at 23:32

Komentarze pod ostatnim wpisem skłoniły mnie do zadumy nad kwestią wygodnictwa. Czasami zastanawiam się – wiem, że to niesprawiedliwe i nieracjonalne i że to nieprawda – czy ludzie, którzy z wygodnictwa i dla świętego spokoju nie robią niczego, żeby powstrzymać “zło”, cokolwiek przez to rozumiemy, nie są gorsi od samych złoczyńców. Bo kiedy czytam, jak jedna, dwie, kilka osób wyrządzają krzywdę innym – ludziom czy zwierzętom – i to nie przez chwilę, bo wówczas brak reakcji można jakoś wytłumaczyć, sama nie wiem co bym zrobiła, zaskoczona taką nagłą, drastyczną sytuacją, ale przez lata, przy milczącej akceptacji? zgodzie? otoczenia, często ludzi, którzy z samego zawodu mają obowiązek reagować (np. pedagogów, lekarzy), to mam jakieś takie uczucie, że kat również jest w pewnym sensie ofiarą, że pozostaje w środku, nie widzi tego, co na zewnątrz, nie ma odniesienia. A ci, którzy patrzą z innej strony, ci tzw. postronni, widzą i nie reagują, i to jest najgorsze.

Nie wiem czy potrafię właściwie przekazać o co mi chodzi. Wiem, że to, co myślę, może być niesprawiedliwe, bo nie można chyba mówić, że bierny obserwator jest bardziej winny niż złoczyńca. Ale czasami mam takie myśli. Że bierny obserwator ma większą świadomość, a więc i większą odpowiedzialność. A ten, który czyni źle jest często nieświadomy, może nawet chory.

To tak z grubej rury, a miało być o wygodnictwie. Że mi się nie chce. Wielu ludziom się nie chce. Na przykład reagować na coś, co może budzić niepokój, ale co z drugiej strony można sobie łatwo zracjonalizować. Dziecko sąsiada ma siniaki, bo pewnie spadło z huśtawki, nie moja sprawa. A psu z bloku obok wystają żebra, widać taka jego uroda.

Czy ja reaguję?

Kilka razy zareagowałam na pozostawianie psów zimą, na dużym mrozie, przed sklepem, na długi czas. Afera się zrobiła, omal mnie nie pobito, a co się okoliczni mieszkańcy pośmiali, to im tego nikt nie odbierze, lepsze niż reality show w tiwi.

To mnie najbardziej zabolało – ten śmiech. Wariatka się o psa wykłóca. Ale przyjmuję, że człowiek musi zaakceptować swoją śmieszność w oczach innych, jeśli oczekuje od nich czegoś, czy ja wiem, niekonwencjonalnego?

Pod Rossmannem, zimą, na dużym mrozie stały dwa psiaki, tak ze 45 minut, wiem, bo staliśmy razem, nie wiedziałam, co zrobić, czy zabrać psiaki, po SM nie ma sensu dzwonić, od razu mówię, przyjadą za dobę albo wcale, w końcu wyszła starsza pani, powiedziałam jej delikatnie, że psiaki też marzną, a ona: no, niech pani nie przesadza. No, może przesadzam. Przesadzam? Psy były dwa, każdy z innej bajki, kundle kundlowate do szczętu, zatem uznałam, że pani zaadoptowała bidne sieroty i już nie chciałam jej oskarżać.

Kiedyś dziecko sąsiadów płakało dziwnie przez całą noc. Tylko, że ja nie mam dzieci i się nie znam na dzieciach. Nie wiem, jak płaczą, ale ten płacz wydał mi się nienaturalny. Nie zadzwoniłam od razu na policję, ani nic podobnego. Przyglądałam się przez kilka dni rodzicom i dzieciom, i uznałam, że pewnie dziecko było wówczas chore. Bo normalnie te dzieci (trójka) były kontaktowe, zagadywały do obcych, śmiały się, widać było, że nie boją się rodziców.

Pomijam, że rodzice byli przemiłymi sąsiadami, bo to oczywiście o niczym nie świadczy, oglądam i czytam o seryjnych zabójcach, to wiem (taki był miły, wszystkim mówił “dzień dobry”). Taka trochę ironia z mojej strony, ale wiadomo o co chodzi – nie szata zdobi człowieka i nie “dzień dobry” świadczy o tym, że ktoś nie jest psychopatą.

Staram się reagować, ale nie przesadzać.

A może kiedyś nie zareagowałam na cudze nieszczęście?

Nie wiem.

Czy dlatego, że się za bardzo spieszę? Nie wydaje mi się. Bardziej może z ostrożności, żeby kogoś nie oskarżyć bez przyczyny. Staram się działać racjonalnie.

I teraz, wracając do wygodnictwa.

Kiedy mieliśmy zaprosić w nasze skromne progi mojego ukochanego psiaka, to on wcale nie był wtedy ukochany, miałam mnóstwo wątpliwości. Ale tak się złożyło, że “groziło” mu schronisko. Z drugiej strony już tak dawno nie miałam psa – w dzieciństwie mieliśmy psy, ale zwykle buszowały po ogrodzie, czasami pojawiały się w domu, dużo większym, niż mieszkanie, które mamy obecnie. Przyjdzie takie psisko, myślałam sobie, będzie rozrzucać kłaki, śmierdzieć, brudzić, będzie trzeba z nim wychodzić na spacer, do weterynarza. Same kłopoty.

I co? I pokochałam tego psiaka. I nie przeszkadzało mi nawet, kiedy był już stary i chory i potrafił się załatwiać w domu. To był mój najukochańszy psijaciel. Mogłam po nim sprzątać i chciałam, żeby żył jak najdłużej. I nauczył mnie, ponownie, kochać zwierzaki, bo od dzieciństwa już o tym zapomniałam. Moje kochane psisko.

A gdybym była wygodna, miałabym w zamian kilka godzin mniej spędzonych na odkurzaniu czy ogólnie sprzątaniu, na wędrówkach do weterynarzy, mniej pieniędzy wydanych na leki, mniej smutku i mniej radości. Wcale tego nie żałuję. Ani jednej minuty.

 

 

 

6 Responses to “Wygodnictwo”

  1. Karolina Says:

    To jeden z najpiękniejszych postów jakie przeczytałam ostatnio. Pięknie ci dziękuję za te słowa, przemyślałam sobie wiele dzięki tobie.

  2. mini Says:

    Dziękuję:)

  3. Gaja Says:

    Masz racja, ja sama z wygodnictwa nie biorę zwierzaka do domu, choć lubię zwierzęta i miałam je wcześniej. Teraz wiem ile przy nich pracy i wolę ją przeznaczyć na coś innego. Ale to akurat mój wybór. Myślę, że lepiej nie wziąć, nie rozmnażać, a potem nie wyrzucać do lasu, co w naszym pięknym kraju często się zdarza.

  4. mini Says:

    Ja uważam, że Twoja postawa świadczy o odpowiedzialności, a nie o wygodnictwie. Nam się ten zwierzak przytrafił:) i nie żałuję, ale świadomie bym się o niego nie prosiła. Bo wiem, że zwierzak musiałby pół dnia spędzać sam w domu (i tak było), że przy każdym wyjeździe byłby (i był) problem z kim go zostawić. To też był wybór – stary już psiak w schronisku czy u nas. Mógł trafić lepiej, do domku z ogródkiem i do niepracujących. Ale nikt by go tak nie kochał jak ja:) Pozdrawiam

  5. burzochron Says:

    bo żeby zło zatriumfowało, wystarczy nic nie robić :)

  6. mini Says:

    To właśnie miałam na myśli. I chyba tak jest, czasami sądzę, że tak właśnie jest.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>