Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Poniedziałkowe refleksje

Maj 25th, 2015 at 18:37

Obejrzałam filmik na youtube z psiakami zalegającymi w łóżkach. Te psy sobie tak cudownie i beztrosko leżą, niczym koty. A ich tak zwani panowie i panie starają się je z łóżka wywlec.

No i po co?

Przypomina mi się trauma porannego wstawania do przedszkola, rozpaczliwe i płaczliwe zwlekanie się.

W budzeniu najbardziej skuteczny był mój tata, bo po prostu zapalał światło i mówił “wstawaj”, po czym wychodził, nie troszcząc się o później. Wiedziałam, że nie wróci i że muszę się zwlec. Wiedziałam, że mama wróci jeszcze kilka razy, więc mogę podrzemać i pomarudzić.

Na studiach miałam wykładowczynię, która przesunęła nam początek zajęć, bo uważała, że godzina ósma, to, cytuję: “barbarzyńska godzina”.

Dlaczego my, ludzie, sobie to uczyniliśmy?

Popatrzcie na poranne twarze w metrze, autobusie, tramwaju, na ulicy.

To nie jest naturalne.

To jest szkodliwe.

Ciocia mojej koleżanki, kiedy ją spytano, co by zrobiła, gdyby wygrała milion, odpowiedziała: wsadziłabym ten milion pod poduszkę i spała, spała.

Tak bym chciała się polenić bez wyrzutów sumienia. Spać i spać, potem wstać na chwilę i znowu spać.

Ale to niemożliwe, bo po jednym dniu miałabym wyrzuty sumienia, czułabym się niepełnowartościową, mówiąc górnolotnie, częścią tego społeczeństwa, dla którego największą wartością jest praca i działanie, a największą wadą, wręcz zbrodnią, nicnierobienie.

Może dlatego czasami, nie twierdzę, że zawsze to jest przyczyną, ale czasami, ulegamy przedziwnym wirusom, które zwalają nas z nóg.

Żeby się bez wyrzutów wyleżeć pod kołdrą.

Jak to gdzieś przeczytałam, pod zdjęciem śpiącego kota tym razem: kołdra nie pyta, kołdra rozumie.

20 Responses to “Poniedziałkowe refleksje”

  1. M. Says:

    Może jestem dziwna, ale nie mam zbyt wielkich wyrzutów sumienia, by tak sobie poleżeć, pospać, odpocząć od pędzącego życia. Jasne – mogłabym przez ten czas malować, rysować lub pisać, ale… jeśli nie czuję się na siłach, nie zamierzam się zmuszać.

  2. mini Says:

    Ja często mam, może to zły wpływ otoczenia. Otoczenie wstaje wcześnie nawet w weekendy. Fakt, że wcześniej ode mnie chodzi spać, ale tym, że chodzę późno jakoś nikomu nie imponuję:)

  3. Tofalaria Says:

    Niby zdrowiej wstawać ze słońcem i z nim kłaść się spać. W górach pod namiotem cudownie reguluje się zegar biologiczny. A na co dzień jestem ekstremalną sową – mogę pracować do 3 w nocy, ale rano muszę pospać, nie kontaktuję jak mnie ktoś obudzi… Niezbyt to zdrowe, ale zwalam winę na elektryczność…

  4. sowa_nie_sowa Says:

    Jak nienaturalne? Najbardziej naturalne jest iść spać z kurami i wstawać o świcie przecież:)
    Dla mnie kiedyś poranne wstawanie było torturą, miałam na szczęście przez większość mojego życia możliwość takiego ustawienia sobie pracy, że mogłam wstawać w tygodniu o 10, a w niedzielę to nawet w ogóle;)
    Nie miałam wyrzutów, nigdy, za to z czasem coraz bardziej mi było szkoda tego, co mogłam (fajnego) zrobić w tym czasie (zamiast spać).

    To zamiłowanie do porannego spania przeszło mi jak ręką odjął (i do tej pory się dziwię, że tak się stało) kiedy urodziłam córkę. Chyba mi coś mocno się przestawiło, nie wiem w czym, bo od tej pory wstaję, czy trzeba czy nie trzeba, a z reguły nie trzeba, w okolicach 7. Choć może dla kogoś 7 to nie tak wczesna pora, ale dla mnie to kiedyś była noc zupełna, no i z moich znajomych, jeśli nie ma takiej potrzeby, nikt o tej porze nie jest na nogach. Zwłaszcza w niedzielę czy inne święto.
    Nie wiem czy Ci życzyć, żeby Ci się tak odmieniło jak mnie, czy raczej tego, żebyś spała bądź się wylegiwała bez poczucia winy – zadecyduj sama:)

  5. expert Says:

    bo “w nocy to trzeba spać żeby rano wstać” ;)
    ja bym mógł wstawać codziennie o 5, rano świat jest piękniejszy człowiek jest pełny energii, świeci słońce, ulice puste (szczególnie w niedzielę, nie ma nic przyjemniejszego niż spacer po mieście w niedzielny poranek ;)

  6. mini Says:

    Tofalaria
    Niby zdrowiej, też tak słyszałam:) Faktycznie na, że się tak wyrażę, łonie natury, takie sprawy się regulują, no, bo – przyznaję – pewnie wstawanie ze słońcem jest bardziej naturalne niż wstawanie długo po słońcu. Jestem rozregulowana i sobie dorabiam ideologię:) A wszystkiemu winna jest elektryczność, święta prawda:) (melatonina się jakoś inaczej wydziela:)

  7. mini Says:

    Sowa_nie_sowa, to ja już wiem skąd ta “ksywa”:) Może powinnaś zmienić na skowronek. No dobra, przyznaję, że pewnie bardziej naturalne jest, że jak się człowiek położy spać z kurami i z zachodzącym słońcem. Ale muszę pobiadolić, bo się czuję skrzywdzona. Ok, wstać o świcie, jak pisze Tofalaria, gdzieś w górach, rozumiem, ale zrywać się o świcie, żeby popędzić do biura? Ko-sz-mar.
    W sumie ciekawe czemu Ci się tak przestawiło po urodzeniu córki. Może Ona Cię budzi? Albo budziła przez pewien czas i Ci się nawyk wyrobił? Siódma w niedzielę, to jest zdecydowanie noc zupełna:)
    Sama nie wiem co bym wolała, chyba i żeby się odmieniło, i żebym nie miała wyrzutów sumienia, jeśli się przytrafi wylegiwanie.

  8. mini Says:

    Jak się wypowiada expert, to co ja mogę?:) “W nocy to trzeba spać żeby rano wstać” -niby prawda i niby proste, a jakie trudne… Zgadzam się, że (zdarzało mi się kilka razy w życiu wstać całkiem rano, więc wiem) rano jest jakoś przyjemniej, szczególnie, że w mieście jeszcze samochody nie hałasują, zwłaszcza w niedzielę, na ulicach pustki. Hmm, jak tak to napisałam, to aż mnie zachęciło/zachęciłeś, żeby się może przestawić. Przynajmniej czasami. Dzięki:)

  9. Kasia Says:

    Podobnie jak expert uważam, że noc jest do spania, dzień do działania ;) Zawsze intrygowali mnie ludzie, którzy potrafili długo spać, bo sama jestem skowronkiem. Optymalna godzina mojej pobudki (i mojej córki) to 6, przez to dzień wydaje się taki długi! Mój mąż też zawsze w soboty jest zdziwiony, że mamy tyle czasu – sam do pracy wstaje po 6 i podobnie robimy w weekendy, mimo że wydawałoby się, że weekend wolny,t o trzeba odespać. A tu proszę, sobota 7 rano śniadanie i zaraz potem wypad w “nieznane”, tyle czasu na smakowanie życia!

  10. mini Says:

    No i wychodzi, że tylko ja zalegam w łóżku ile można, a liczyłam na odrobinę zrozumienia:) Godzina szósta w weekend? A o której chodzicie spać? Bo może mamy tyle samo czasu na smakowanie życia, tyle że ja w godzinach nocnych? Próbuję się pocieszyć:) Mój facet też jest skowronkiem i kiedy ja wstaję w weekend, on już jest w połowie dnia, pisze mi smsy ze środka lasu, że łosie widział. Sama się wtedy czuję, jak łoś. Ech, chyba mnie tutaj ktoś mobilizuje:)

  11. sowa_nie_sowa Says:

    Mini, ale dobrze Ci z tym, czy nie? Bo to pytanie zasadnicze. Jeśli dobrze, to po co Ci zrozumienie kogokolwiek, a tym bardziej zmiana?
    Odpowiadając na pytanie: ja chodzę zwykle spać koło 24, więc śpię ok. 7 godzin, wygląda więc, że to moja (aktualna) norma.

  12. mini Says:

    Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta:) Bo w pierwszej chwili odpowiadam – niedobrze mi z tym. Ale po chwili myślę sobie, że mi z tym niedobrze, bo nie spełniam oczekiwań innych. Na przykład mój facet wywiera na mnie presję, niby nie wywiera, ale wywiera, bo ja jeszcze śpię, a on już zrobił 30 km po lesie. Dobrze mi z tym, że śpię, niedobrze, że nie łażę z Nim po tym lesie. I co Ty na to?:)

  13. Kasia Says:

    Myślę, że nie ma sensu walczyć ze swoją naturą – tak jak mnie nikt by nie zmusił do leżenia w łóżku do 11, tak ciężko namówić mini-sowę na wstawanie o 6. Chodzimy spać w okolicach 21-22 (czasem wcześniej, jak niemowlak daje w kość). Jest dokładnie jak piszesz, tzn. każdy z nas smakuje życia w innych godzinach ;) Nigdy nie funkcjonowałam dobrze w nocy, to dzień mnie napędza do działania, ale wydaje mi się, że jest to indywidualna i wewnętrzna, naturalna sprawa każdego z nas.

  14. mini Says:

    Z naturą nie ma sensu, zgadzam się. Ale czytałam, że wcale nie ma tak wiele “sów”, tylko ludzie się sztucznie przestawiają, a później sobie tłumaczą, że są sowami. A tak naprawdę większość z nas jest zaprogramowana na skowronka. Tak samo, jak jest b. niewielu ludzi, którym wystarczy mało snu, tylko się przestawili i przyzwyczaili i wydaje im się, że tak działa ich organizm. Pytanie, co jest naturalne i czy większość z nas potrafi to rozróżnić. Może właśnie niemowlak o tym przypomina? A tak w ogóle, to jest po ósmej, niedziela, a ja już nie śpię:) Ha. Czekam na gratulacje:)

  15. sowa_nie_sowa Says:

    Nie da się jednocześnie spać i łazić po lesie, a skoro śpisz, to znaczy, że to daje Ci więcej przyjemności i tego na teraz bardziej potrzebujesz.
    Pozostaje praca nad facetem, żeby nacisku nie wywierał;)

  16. O porannym wstawaniu | Moja droga do minimalizmu Says:

    [...] Do tego wpisu zainspirował mnie tekst z bloga Minimalizm, który możecie przeczytać TUTAJ. [...]

  17. mini Says:

    Sowo, no nie da się:) Może rzeczywiście tego potrzebuję – tak to sobie będę tłumaczyć, bo dlaczego nie. Człowiek potrzebuje czasem tego, czego potrzebuje:)
    Pracuję nad Nim…

  18. mini Says:

    Dziękuję Kasiu za polecenie mojego bloga:)

  19. Kasia Says:

    Akurat z tym się nie zgodzę :) Barbarzyńska godzina jeśli chodzi o wstawanie to np. 10. Głowa mnie boli, spać mi się chce jeszcze bardziej. Ja budzę się bez budzika, wypoczęta, o 6 rano i jest mi z tym dobrze, a w komunikacji miejskiej nie zamulam.
    Tylko coś za coś – trzeba się wczesniej do łóżka kłaść, a nie siedzeć do 1 w nocy

  20. mini Says:

    Kasiu, utwierdzasz mnie w przekonaniu, że jednak rozumie mnie tylko kołdra:) Wypoczęta o szóstej rano. Zazdroszczę. Ale noce też są piękne. Gdyby tak można było – raz obejrzeć świt, a raz noc? Bez bólu głowy?

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>