Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Proste rozwiązania

Lipiec 13th, 2015 at 19:59

Mówią, że proste rozwiązania są najlepsze i jest to proste stwierdzenie, ale jakże słuszne. No, może nie zawsze i wszędzie, ale zazwyczaj się sprawdza i działa. Problem w tym, że na te proste rozwiązania trudno jest wpaść, bo się ukrywają przed dorosłym i przekombinowanym umysłem.

Przekombinowany, to słowo, którego ostatnio często używam. Mówię do siebie: Mini, przekombinowujesz/przekombinowałaś, nie wymyślaj, nie dorabiaj ideologii,  jest jak jest, reszta, to jakaś oblepina z plasteliny (ale wymyśliłam – przekombinowałam?), na nic tobie to, myśl prosto, bez zbędności.

Takie na przykład związki.

Znacie te listy do redakcji?

Czy nasz związek jest udany, bo nie wiem, niby jest ok, ale jednak ona chrapie, a on mlaszcze (mlaska?) przy jedzeniu i zamiast “ą” mówi “om”, a co gorsza “bynajmniej” zamiast “przynajmniej”, nie mogę tego znieść, ale też mu/jej nie powiem tego i owego, żeby nie urazić, jednak jakoś mi tu zgrzyta, niby dobrze i gładko, ale zgrzyta. Może my nie jesteśmy dla siebie jednak stworzeni? Może to jednak nie to? Może trawa po drugiej stronie ulicy jest bardziej zielona, a sąsiad, który się tak ładnie wychyla przez okno to ten, a ten co miał być tym, to jednak tamten?

Moja koleżanka miała dobrą odpowiedź na takie dylematy. Jak ci lepiej z tym kimś niż bez tego kogoś, to znaczy, że jest ok.

Proste? Proste. Może mało romantyczne, ale ja tam nie wierzę romantykom. Hanuszkiewicz mówił, że oni wszyscy (o polskich znaczy mówił) grali na giełdzie, nieźle sobie radzili w życiu, zresztą wychowani byli przez pokolenie oświeceniowców. Trochę nas podpuszczali.

Nie mam pretensji, że Słowacki podobno znał się na finansach, a Mickiewicz, zdrajcuch humanistów, wykładał matematykę (jeśli się mylę, niech mnie ktoś poprawi, z plotek to wiem), tylko po co ta ściema z niespełnioną, idealną, oczywiście platoniczną miłością do Maryli czy innej Konstancji?

Już ja swoje wiem.

Że cyniczna jestem?

Mało kobieca?

Konkubent zmienił fryzurę (czytaj – zgolił się na zero, co mi się podoba, nie że jakieś nazistowskie kierunki, absolutnie nie, ale jakoś mam słabość do łysych mężczyzn), co ja dostrzegłam po kilku godzinach rozmowy z nim i przebywaniu w jednym pokoju.

Najlepszy przykład, że stereotypy, to stereotypy, o rocznicach też On lepiej pamięta.

Z drugiej jednakowoż strony, kiedy założyłam nową spódnicę w róże, podsumował: ale fajna spódnica, w sałaty (rozróżnia spódnicę od sukienki, podobno to rzadkie).

Zatem czasami wpisujemy się w stereotyp, co mnie akurat ani grzeje ani ziębi, stereotypy, zwłaszcza dotyczące płci mnie bawią, może trochę smucą, ale uważam je za głupie, najzwyczajniej w świecie (zwykle nie śmieję się z dowcipów o teściowych, o Żydach tym bardziej).

Wracając do dorosłego i przekombinowanego umysłu, który nie umie myśleć prosto. Bo znowu wpadłam w jakąś dygresję, z której się nie mogę wynurzyć. Przypomina mi się “Królestwo” von Triera, ten szpital na bagnach i zaraz mnóstwo myśli pobocznych, a to kolega z Ukrainy, który mówi, że u nich “Królestwo” w tiwi puszczali jako serial, a to pan w kinie, który wszedł na salę przed seansem, żeby nas (na sali z siedem osób) “ostrzec”, że to baaaardzo długi film i jeśli będziemy chcieli przerwę, to prosi o sygnał, nikt nie chciał, a to myśl, że to jedyny film von Triera, który mi się naprawdę podobał, “Przełamując fale” nie za bardzo, ale mój kolega z akademika (kiedy to było) na tym filmie uronił łzę, a nie był to typ roniący łzy, a “Idiotów” jak oglądałam, to akurat przyszedł mój Tato i spytał zdegustowany: co ty (w domyśle: dziecko) oglądasz?

No dobra, wynurzam się.

Dorosły umysł nie umie zwykle myśleć prosto, chyba że jest Einsteinem, może na tym polega geniusz, że dorosły ma wiedzę dorosłego, ale umie myśleć, jak dziecko, a dzieci znowu myślą prosto i czasami, dzięki temu, odkrywczo. Pamiętam taką rozmowę z Arturem Barcisiem, może już o tym pisałam, często mam wrażenie, że już o czymś pisałam, ale pocieszam się, że i tak nikt nie pamięta, zatem Barciś opowiadał o rozmowie ze swoim synem (Barciś zaczyna):

- Ludzie się zastanawiają, gdzie się kończy wszechświat…

- Jak to, to ludzie nie wiedzą????

- No nie wiedzą, a ty wiesz?

- Jak to gdzie? Wszędzie.

Zatem, jak wspomniałam na początku, proste rozwiązania są najlepsze (bo są najprostsze), a ja sobie znalazłam proste minimalistyczne rozwiązania moich skomplikowanych problemów.

A mianowicie – mam słabą kondycję, ale nie lubię ćwiczyć.

Opracowałam więc metodę, która mnie do tego zachęca.

Prostą, nie spodziewajcie się niczego dziwnego czy przekombinowanego. Na laptopie ustawiam kilka widełów, które mnie interesują, i które i tak chcę obejrzeć. Zwykle są to wiadomości po francusku na tv5 i aljazeera po angielsku. Nie piszę tego po to, żeby się popisywać, jaka jestem światowa, ale jeśli ktoś uważa ćwiczenia za stratę czasu, to ma jakieś rozwiązanie. Jestem akurat francusko i angielskojęzyczna, tzn. polsko przede wszystkim, ale dalej, jak napisałam.

To się kłóci z tym, co pisałam kiedyś tam, że człowiek powinien robić jedną rzecz w jednym czasie (w sumie i tak robi, bo mózg inaczej nie potrafi).

Może i powinien, ale nie mogę, po prostu nie mogę, ćwiczyć dłużej niż pięć minut, jedynie ćwicząc.

No, taka jestem.

Uznałam, że będzie zatem lepiej, jak się zachęcę do ćwiczeń w taki sposób, niż gdybym miała zardzewieć. Aljazeera, przy okazji nadmienię, bo nie chcę żeby ktoś uznał, że propaguję terroryzm, ale mam znajomych, inteligentnych ludzi, którzy na tę nazwę reagują: a, terrorystów oglądasz? – otóż mają oni, jeśli mowa o wersji angielskiej, bo arabskim nie władam, prześwietne informacje, nadawane 24 h na dobę, w doskonałym angielskim, bardzo rzadko (czasami się zdarza) mam poczucie, że jestem indoktrynowana, w przeciwieństwie do innych mediów.

Chętnie oglądałabym BBC, ale nie mają transmisji info 24 h na dobę.

Nie traktujcie tego, jak reklamy, nikt mi za to nie płaci, nie jestem też miłośniczką islamu, ale dla uczących się angielskiego, to naprawdę świetne źródło.

I tu znowu stereotypy – nie kieruję się stereotypami, sprawdzam.

Moja koleżanka, Polka, która spędzała wakacje gdzieś w Europie, w hotelu, gdzie natknęła się na aljazeerę (jak to się odmienia?) powiedziała mi, że była zaskoczona jakością informacji – zanim się uśmiechnęłam w duchu, przypomniałam sobie, że też byłam zaskoczona.

Zatem ćwiczenia, przy tym, co lubimy. Lubię też ted.com. I tak bym obejrzała, a przy tym ćwiczę. Albo serial Rodzinka.pl. No, podoba mi się. Mimo, że sama nie założyłam rodziny. Lubię. Odstresowuje mnie. Gdyby rodzina naprawdę tak wyglądała, to może, nawet, bym się skusiła.

Inna kwestia – czytanie przepisów. Nie zawsze lubię. Są ustawy przyjazne i ustawy wrogie. No dobrze, jestem po prawie, nadal nie umiem o sobie powiedzieć, że jestem prawnikiem, znowu te stereotypy, prawnik mi się źle kojarzy, mimo że znam naprawdę dobrych, mądrych (nie tylko inteligentnych)  ludzi, którzy są prawnikami. Ale może powinnam lubić czytanie ustaw. Nie zawsze lubię. Zależy od ustawy. Polskie prawo naprawdę nie jest przyjazne. Odesłania do odesłań do odesłań, mimo że zasady techniki prawodawczej stanowią (piękne słowo), żeby tego unikać. Człowiek się przebija z maczetą przez dżunglę. Jak się mu już wydaje, że coś wie, to sobie nagle uświadamia, że nic nie wie.

Męczy mnie to. Lubię wiedzieć, ale czasami czuję się naprawdę zniechęcona. I jaki znalazłam prosty, chyba w sumie prosty, choć nie wiem czy dla każdego odpowiedni, sposób, żeby przebrnąć przez te wszystkie ustawy, artykuły, paragrafy? Otóż lubię sprzątać. Myślcie sobie co chcecie, lubię sprzątać, czyścić, porządkować, to mnie uspokaja, to mnie pochłania.

Wyznaczam sobie zatem liczbę artykułów do przeczytania, a jak przeczytam, to idę sprzątać, nie za długo, bo bym się zatraciła, ale na pół godziny, powiedzmy, po czym wracam do ustawy. Działa. Mam porządek i czytam przepisy. Nawet coś zapamiętuję.

Tak sobie pomyślałam, że to dziwne. Prawnicy z prawdziwego zdarzenia zapewne uwielbiają czytać ordynację podatkową.

Być może ciągle nie jestem na swoim miejscu, nie przeczę.

Może powinnam zająć się sprzątaniem zamiast prawem, kto wie?

 

 

 

10 Responses to “Proste rozwiązania”

  1. Mirek Says:

    Fajny pomysł na artykuł i ciekawe intuicje…
    Ja tam lubię dowcipy o teściowych, np.
    Przychodzi zięć do teściowej, rozrywa na piersi koszulę, wypina tę pierś i krzyczy: teściowo… pluj… . Teściowa zdezorientowana mówi: ale co ty, zięciu, o co chodzi. Pluj, mówię – krzyczy zięć. Ale zięciu drogi co, jak, dlaczego. Pluj, mówię, lekarz kazał mi nacierać pierś jadem ze żmii…
    Poczucie humoru, żarty i dowcipy na jakiś temat czy na jakąś grupę osób itp. to świetna rzecz, trzeba przecież mieć dystans, choć takt też jest wskazany. Przepraszam zatem wszystkie teściowe, które poczuły się urażone :)

  2. mini Says:

    Dziękuję.
    Zgadzam się, że trzeba mieć dystans. Ale niektóre żarty utrwalają krzywdzące stereotypy. Dlaczego jest tyle żartów, często wrednych, o teściowych, a nie o teściach? O głupich blondynkach, ale już nie o głupich blondynach? Nie jestem teściową, ale jestem kobietą i uważam, że większość tych żartów dyskredytuje kobiety. Nie jest mi przyjemnie, kiedy mi się daje do zrozumienia, że kobiety są głupsze czy bardziej małostkowe od mężczyzn.

  3. Mirek Says:

    Mądrze napisałaś, wyłuszczyłaś niegodziwy rdzeń tych dowcipów i sugestii (większość Twoich testów cechuje taka wnikliwość). Niby wszyscy o tym wiedzą, ale to tylko złudzenie wiedzy. To prawda, gdzie są teściowie i blondyni, trochę mi wstyd, ale tylko trochę ;) Co do sportu i rekreacji, z pełnym przekonaniem zachęcam do ruchu – systematycznego, to bardzo mocno zmienia jakość życia na lepsze

  4. mini Says:

    Właśnie, gdzie są teściowie i blondyni. Może sama zacznę wymyślać o nich jakieś dowcipy?
    A co do ruchu – zmienia życie na lepsze, endorfiny się wydzielają, nawet kawały o teściowych jakoś mniej denerwują:)

  5. Katarzyna Kędzierska Says:

    Jestem prawnikiem i minimalistką. Nie znoszę ordynacji podatkowej, ale uwielbiam ten moment, gdy odnajduję logikę i odpowiedź w sieci wzajemnych powiązań. Lepsze niż wyjmowanie świeżo umytych naczyń ze zmywarki :).

  6. Thoughts Blender Says:

    A France 24 nie ma już live streamingu w internecie? Ja kiedyś na niej ćwiczyłam :)

  7. Kasia Says:

    Właśnie pomyślałam “To ostatnia strona, którą czytam, a następnie zabieram się za wkuwanie ustaw”. I wtedy natknęłam się na fragment o ustawach :P. Wypisz, wymaluj moje myśli. I też muszę mieć porządek. Dzisiaj przeczytałam kilka stron KPC, po czym siup na drabinę i myję okno. Kobieto, jesteś mną?

  8. mini Says:

    Katarzyno:) witam prawniczkę, minimalistkę, w dodatku podzielającą moje uczucia w stosunku do OP – faktycznie, kiedy nadchodzi ten moment olśnienia, to jest niezwykle przyjemne

  9. mini Says:

    Thoughts Blender,
    może ma, sprawdzę, dzięki, faktycznie kiedyś korzystałam mi świta

  10. mini Says:

    Kasiu, znaczy jest nas więcej. To mnie jakoś uspokaja:) Że wszystko ze mną ok i że te ustawy się jakoś ogarnie, jak również okna. Miłego wkuwania, o ile to możliwe.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>