Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Miesiąc przerwy

Październik 12th, 2015 at 20:44

sobie zrobiłam. Nie będę udawać, że było to celowe, świadome i zamierzone, raczej jakaś niemoc tffuurcza mię dopadła, znowu miałam najlepsze pomysły na wpisy, jak szłam rano do pracy, a później o nich zapominałam, ale dobrze się zdystansować do tego, co się robi przez dłuższy czas, trochę już rutynowo i nawykowo.

Taki slow writing.

Ostatnio ze slow u mnie ciężko, mam wrażenie, że pędzę ze wszystkim, za dużo wzięłam na siebie i teraz próbuję się z tym uporać. Nie ma szans, żeby przez najbliższych kilka miesięcy coś się zmieniło.

Zresztą, nawet mi to nie przeszkadza.

Może ja wcale nie lubię być slow?

Sama już nie wiem.

Dzisiaj miałam spotkanie pod Warszawą, za oknami widok na las, przepiękny, a okna ogromne i pomyślałam, że mogłabym tam mieszkać, że  chciałabym tam mieszkać, w domu z takimi oknami. I czułam, że myślę szczerze – nie nudziłabym się w takim miejscu, czytałabym książki na tarasie, to by było życie. Więc może jednak jestem slow, tylko okoliczności mi nie pozwalają?

Chyba nie ma sensu się nad tym zastanawiać.

Mieszkam gdzie mieszkam, żyję jak żyję i jestem jaka jestem. Dobrze byłoby to przyjąć. Być, jak to mówią, pogodzonym ze sobą.

Kot Stefan mnie inspiruje – kiedy leży, to leży, a kiedy wpatruje się w muchę, chcąc ją upolować, to cały jest patrzeniem. Polowanie idzie mu słabo, ale się nie zniechęca, nie mówi, jak człowiek, że skoro nie udało się pięć razy, to nie uda się i za szóstym.

Jest mucha, to się na nią poluje.

Jest zadanie do wykonania, to się je wykonuje – tak się powinno podchodzić do zadań. Bo przecież mnóstwo jest takich obowiązków w życiu, przynajmniej w moim, których wykonywanie nie sprawia specjalnej przyjemności, albo akurat w tym momencie jest nam z nimi nie po drodze.

Wracam zatem do moich much, dzisiaj to była rozgrzewka przed powrotem, jeszcze się pisarsko nie rozkręciłam. Ale lubię pisać (podobno to cecha grafomanów), więc lada moment się odezwę.

 

 

 

4 Responses to “Miesiąc przerwy”

  1. sowa_nie_sowa Says:

    Bo może kot nie myśli, tylko robi, co ma zrobić…? I nie interesuje go ocena jego działania. A my ciągle międlimy na okrągło czy to jest obowiązek, czy nie, czy to mnie rozwija, czy mi się uda, czy mnie ktoś pochwali czy wręcz przeciwnie, i czy w ogóle cokolwiek mi w tym życiu wychodzi.

    Chyba najbardziej przeszkadza klasyfikowanie czegoś jako obowiązku, bo to od razu zmienia nastawienie, które z kolei nie ułatwia zadania. A może lepiej tak: nie ma obowiązku, ja to chcę zrobić, albo nie chcę, bo w końcu kto mnie zmusi? Jest tylko kwestia konsekwencji;)
    Pozdrawiam:)

  2. Thoughts Blender Says:

    Kot, który cały jest patrzeniem – czy on moze udziela korepetycji ze skupienia i dążenia do celu. Zapisałabym się :)

  3. mini Says:

    Sowo, myślę, że kot myśli:) Ale nie międli, jak to pięknie napisałaś. Masz rację, że takie międlenie jest powszechne i nie wiem czy dobre, na pewno często paraliżujące. No, bo co to znaczy – czy mi wychodzi, czy nie wychodzi, czy mnie rozwija, czy nie rozwija? Zależnie od punktu widzenia i podejścia, niemal wszystko może rozwijać albo uwsteczniać.
    A wiele spraw, które traktujemy jak obowiązek wcale tym obowiązkiem nie jest. Tylko my sobie coś tam w głowie uroiliśmy, że musimy to czy tamto. I dobrze jest nie zapominać o tym.
    Pozdrawiam:)

  4. mini Says:

    Thoughts Blender, każdy kot udziela takich korepetycji:) Siadasz i obserwujesz. Polecam.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>