Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Kiedy kot mruczy…

Listopad 17th, 2015 at 6:04

Natury nie oszukasz. Tak mówią. Jak ktoś pędzi po wariacku przez życie, to się zawsze znajdzie coś, co go zatrzyma, prędzej czy później. Zawał, wypadek, coś przykrego. Co tylko dowodzi, że nie jesteśmy stworzeni do pośpiechu. Tak mi się wydaje. Ja nie jestem. Ostatni mój pęd, nawał pracy i nauki skończył się nagłym atakiem Morfeusza. Musiałam odespać. Ciało zmusiło mnie do zwolnienia. Chyba się ju wyspałam, skoro jest przed szóstą, a ja na nogach, a raczej na fotelu, piszę i mam się świetnie.

Może ta senność z przygnębienia jesiennego również pochodzi, tak, wiem, przed chwilą jeszcze pisałam, że lubię jesień, a teraz, że jesienna deprecha. Jestem niekonsekwentna, przyznaję. Zresztą, może jedno drugiemu nie przeczy, może polubiłam swoją melancholię i jest mi z nią dobrze? W każdym razie brak światła i wydarzenia krajowo-światowe skumulowały się w ogólną niechęć do ludzkości. Zaczynam dostrzegać tylko tę złą stronę, a to bardzo niedobrze, jakiś syndrom policjanta czy żołnierza, którego życie składa się tylko z wojen, rzezi i psychopatycznych zabójców.

Mam wrażenie, że ten świat skręcił w jakąś nie taką stronę. Uchodźcy, dla których nie ma miejsca, zamachy, a w kraju pełne nienawiści komentarze – można kogoś lubić albo nie lubić, można go nie chcieć w swoim domu, ale poziom dyskusji spadł już znacznie poniżej poziomu morza. Polonia frustrata. Mini frustrata. Chociaż nie, Mini nie.

Frustracja, to – jak piszą w wiki – zespół przykrych emocji związanych z niemożliwością realizacji potrzeby lub osiągnięcia określonego celu. A ja właśnie włożyłam dużo pracy w osiągnięciu kilku celów i jestem blisko. I cieszę się z tego. Gdyby ci wszyscy internetowi opluwacze energię, którą zużywają na plucie skierowali na coś pożytecznego, Polska byłaby trochę ładniejsza. Wiem, powinnam być karawaną, która idzie mimo szczekających psów, ale czasami nie mogę. Się skumulowało tego błota za dużo.

I Paryż. Kiedyś tam mieszkałam, lubię to miasto, chociaż zbyt dla mnie tłumne i hałaśliwe do życia. Ale piękne. Na jakiej stacji metra nie wysiądziesz, natykasz się na zabytek i to taki, że dech zapiera. Smutne to i straszne. I pytania się mnożą. Co ma w głowie dwudziestolatek, żeby się wysadzić w powietrze w imię czegokolwiek? Co się dzieje z tą małą, niebieską kropką, która podobno pięknie wygląda z Kosmosu? Czy ja mogę coś zrobić? Co mogę zrobić? Coś dołożyć do szali dobra, żeby się waga trochę przechyliła na właściwą stronę? Jak się skupić na tym, co jasne, kiedy ciemność widzę?

Może lepiej nie wiedzieć? Nie czytać gazet, nie oglądać wiadomości, odciąć się na ile to możliwe, filozofów może przytulić do serca, zasypiać przy Sokratesie, zamiast przy bbc news? Pozostać wyspą spokoju na oceanie szaleństwa? W końcu i tak nic nie mogę, niewiele mogę, nie wiem co mogę. Może wcale nie powinnam tego ruszać, może tak ma być, może to jest jakiś porządek i harmonia, chaotyczna tylko z pozoru? Skąd mam to wiedzieć?

Stefan chodzi i miauczy, nie wiadomo ku czemu on tak miauczy. Trzeba kota pogłaskać, przemówić do niego z czułością, podrapać za uszkiem.

I już mruczy.

A jak kot mruczy, to świat jest odrobinę lepszy.

 

 

11 Responses to “Kiedy kot mruczy…”

  1. Karolina Says:

    Witam Cię serdecznie! Wcześniej nie pisałam, ale od dłuższego czasu czytuje:)
    W ciekawych i bolesnych chyba czasach przyszło nam żyć… I myślę, że jeśli coś możemy zrobić, to stawać się codziennie trochę lepsi, żeby po troszku mnożyć miłość i dobroć, krok po kroku. Wiem, że brzmi to patetycznie i łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale to chyba najlepszy sposób, żeby jakoś poradzić sobie z tym szaleństwem…
    Pozdrawiam!

  2. Karolina Says:

    Po zastanowieniu jeszcze się wytłumaczę, miałam na myśli taką dobroć “wewnętrzną”, żeby może czasem powstrzymać się od złych myśli i ocen, żeby czasem spojrzeć ze zrozumieniem nawet na ludzi, którzy nas wkurzają, uśmiechnąć się, wysłać w świat jakąś dobrą myśl itp. Tak naprawdę przecież jeśli coś możemy zmienić, to tylko siebie.

  3. Mirek Says:

    …i znów ładnie napisane, zwłaszcza z tym Sokratesem do poduszki :) Tak w ogóle to chyba nic nie możemy zrobić – tak indywidualnie; jesteśmy przecież maleńkimi trybikami machiny świata – nawet nie to… częściami trybików, tylko tym, niczym więcej. Warto jednak zająć się swoim podwórkiem, przecież Tu i Teraz też mamy wiele do zrobienia.

  4. Barbara Says:

    Robi się to, co można. Pogłaskać kota, nakarmić sikorki, pozwolić umrzeć staremu cierpiącemu psu (wciąż ryczę). Nakarmić jakąś bezdomną biedę. Potrzymać kogoś za rękę, wysłuchać. Niech choć w zasięgu moich możliwości będzie komuś ciut lepiej- to się chyba jakoś sumuje? Na szaleńców ideowych metody nie znam, na terrorystów, hejterów i innych. Kurczę, nikt ich nie głaskał czy jak? Ale chyba jakaś -kulawa, bo kulawa- równowaga jest, mieliśmy tyle okazji do posłania niebieskiej kropki w niebyt, a jesteśmy.
    A może faktycznie to wszystko z niewyspania.
    Sokrates-tak, plus Marek Aureliusz. I moja ciocia “nie bierz do głowy”.

  5. Andzia Says:

    Oh mini Mini, świetny jest Twój blog, właśnie sobie przeglądam zaległe artykuły. Co możemy zrobić? Też nie wiem, ale z wiekiem doceniam uprawianie własnego ogródka, za Wolterem wyłącznie, nie dosłownie. Głaskanie kota też piękna metafora. Tę drogę wybrałam, odstawiłam wiadomości jak Ty cukier, znieczuliłam się, świat się kręci beze mnie. Tylko jedno mnie boli – cierpienie zwierząt. Zostawmy je w spokoju, już przestańmy wierzyć, że musimy je jeść.

  6. mini Says:

    Witaj Karolino:) To, co piszesz nie brzmi patetycznie. Też tak zwykle myślę, że jedyny sposób na szaleństwo tego świata, to drobne, codzienne działania, te zewnętrzne i te wewnętrzne, które choć odrobinę zrównoważą to, co złe. Jak już mnie ludzkość tak naprawdę dobija, to sobie przypominam o ludziach, którzy walczą o przyrodę, pomagają zwierzętom czy osobom, które sobie nie radzą w życiu. I to mnie trochę pociesza. Dopóki są tacy ludzie jest jakaś szansa. Pozdrawiam Cię:)

  7. mini Says:

    Dziękuję Mirku. Czasami myślę, że jesteśmy takimi właśnie trybikami i niczym więcej, a czasem, że każdy z nas jest niezmiernie ważny, jest całą machiną pełną trybików. Tutaj, teraz i na swoim podwórku. I poprzez codzienne, drobne (pozornie?) działania, jak pisze Karolina. Nie zmienisz całego świata, ale możesz spowodować, że dla jakiegoś zwierzaka, człowieka zmieni się cały świat. To jest krzepiące.

  8. mini Says:

    Współczuję Ci ogromnie, Barbaro, straciłam psiaka dwa lata temu i to jest straszne przeżycie. Cieszę się, że z nami był i myślę, że dobrze Mu było z nami, chociaż tyle. Kocham zwierzaki i staram się, żeby były szczęśliwe. Ty, widzę, masz podobnie.
    Robi się to, co można. Chyba właśnie tak. Z nadzieją, że owszem, jakoś to się gdzieś tam sumuje. Dla zachowania kulawej równowagi:) Marek Aureliusz – tak. A powiedzonko “nie bierz do głowy” sobie… wezmę do głowy i do serca.

  9. mini Says:

    Andziu, dziękuję, pewnie, że świetny:) I ja z wiekiem doceniam uprawianie własnego ogródka, pamiętam tę opowiastkę Woltera, trochę przewrotna, ale z ogródkiem, to święta racja. Lepiej naprawdę zadbać o jeden, przydomowy ogródek niż starać się o całe hektary ogrodów za płotem.
    Z cukrem nadal mi się udaje, tzn. trwam w postanowieniu o odstawieniu, z wiadomościami jeszcze nie. Cierpienie zwierząt, to też dla mnie najbardziej bolący temat. Teraz już sobie nie wyobrażam, że mogłabym jeść mięso.

  10. Thoughts Blender Says:

    ‘Co mogę zrobić? Coś dołożyć do szali dobra, żeby się waga trochę przechyliła na właściwą stronę?’ to pytanie tez kołacze sie mi po głowie i nie mam na nie odpowiedzi. I czuje niepokój, bo powinnam mieć odpowiedź. Coś zrobić. Tymczasem szarpię się samaze sobą i w konsekwencji nie robię nic.

  11. mini Says:

    Może Ci się wydaje, że nie robisz nic? Nie piszę tego, żeby pisać, ale niektórzy ludzie mają tak duże wymagania wobec siebie (chyba czasem też tak mam, dlatego podejrzewam:), że czegokolwiek nie zrobią wydaje im się, że nic to. U siebie widzą źdźbło, u innych nie widzą belki, że tak sparafrazuję. Twój styl pisania bardzo mi się podoba.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>