Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Taki sobie poranek

Luty 16th, 2016 at 8:17

Czasami obserwuję swoje myśli. Tak w ramach odstresowania i prób ogarnięcia teraźniejszości. Bo ciągle mam problem z byciem, wciąż mi coś przeszkadza, zwykle przeszłość i przyszłość. A kiedy siądę i staram się liczyć oddechy, bo to mnie dobrze uspokaja, wtedy lepiej widzę śmietnik w swojej głowie. Widzę, jak nic pozornie nie znaczący bodziec, dźwięk zza okna, zapach z klatki schodowej, przywołuje myśl przypadkową (?), a ta następną i nagle znajduję siebie sprzed kilku lat, na spotkaniu z osobą, o której istnieniu dawno zapomniałam. Wracam po nitce do kłębka, do pierwszej myśli, która mnie tutaj przywiodła i nie przestaje mnie zadziwiać, jakie pokrętne te ścieżki.

I nie wiadomo dlaczego.

A przecież, kiedy nie obserwuję myśli, czyli przez większość czasu, w mojej głowie powstają i umierają całe światy.

I nie wiadomo po co i na co.

I czemu to służy.

Czasami chciałabym mieć “puściej” w głowie.

I tak niedawno przyszła do mnie scena z przeszłości – spotkanie z koleżankami, których nie widziałam od czasów liceum. Bardzo przyjemnie spotkanie, bez napinania się i licytacji, która więcej osiągnęła. Jakbyśmy się wczoraj rozstały.

Gośka mówi o mężu, który ją zdradza, pamiętam jak się za nią snuł w liceum i wcale się jej nie podobał. I o chemii z najwyższej  półki, co to włosy po niej nie wypadają, znacznie lepsza niż poprzednia. Milena o ojcu prawniku, który co kwartał pisał nowy testament, a teraz rodzina była z rodziną obecną, w tym Milena i jej przyrodnia siostra, próbują podzielić się spadkiem, ale im to za bardzo nie wychodzi. I że właśnie zrobiła sobie operację powiększania biustu, silikon i inne wszczepy, ale wygląda jak prawdziwy.

Kobieta z nowotworem piersi i kobieta po operacji powiększania biustu gawędzą o chorobach i upiększeniach. Gdyby to wrzucić do filmu, krytycy uznaliby, że zbyt dosłowne, nachalne i mało wiarygodne. Gośka, bezpośrednia i szczera, aż irytująco czasami, która mówi o raku, jak o grypie, nie że lekko, ale że zwyczajnie. I Milena z dystansem do siebie i silikonu -  dziewczyny, to nie jest prawda, że nie można z tym latać samolotem.

Nasze ostatnie wspólne spotkanie, pomimo chemii z górnej półki.

Próbuję ten jeden kawałek dołączyć do całości, znaleźć dla niego miejsce. Chciałabym wierzyć, że pasuje do reszty obrazka. Że w ogóle jest jakiś obrazek, który się układa, chociaż bez wzoru, a na koniec człowiek dostrzega, że każdy “pucel” był potrzebny.

Zwykle w to wierzę.

Jeśli się jednak okaże, że nie ma żadnego obrazka tylko kupa “pucli” i każdy z innej bajki, to będę naprawdę wkurzona. Wstanę, jak Pawlak w “Samych swoich” z łoża śmierci i narobię rabanu na całą wieś.

 

 

 

11 Responses to “Taki sobie poranek”

  1. Mirek Says:

    Ładnie napisane – jak zwykle; żeby Ci te “całe światy” nie umknęły to opisuj je, pisz… !
    Ostatni akapit frapujący , właśnie, a jak nie ma żadnego obrazka…?

  2. mini Says:

    Dziękuję:) No właśnie, jak nie ma obrazka?

  3. janusz Says:

    Jak w “Życiu Pi” są 2 historie, właściwie wersje tej samej historii, wynik jest ten sam, ale jedna – ta z tygrysem nadaje tym wydarzeniom jakiś głębszy sens, tak samo jest z wiarą. Losy ludzi wierzących jak i nie toczą się statystycznie podobnie ale co jeśli będziemy myśleli że “nie ma żadnego obrazka”?

  4. Barbara Says:

    Co do obrazka, to powinien być na pudełku. Najwyżej sobie od środka obejrzymy, już będzie nam wszystko jedno. Taaaaki komentarz napisałam, ale szczęśliwie zdarzyło mi się pomyśleć i wywaliłam. Fajnie stwierdzić po czterdziestce, że warto drugi raz przeczytać. A co tam u kotów?

  5. Andzia Says:

    Ludzie

    Jest obrazek, jest. Jak myślę, że nie ma to mi się od razu smutno robi. Wierzmy w to, nie potrzeba nam przygnębiających myśli. Ja, mam nadzieję, ten obrazek widzę, ale to nie miejsce na religijne dywagacje.

    Mimi, po raz kolejny: Twój blog jest cu-do-wny.

  6. Andzia Says:

    Oj, chciałam napisać Mini, ale to drugie imię też ładne :)

  7. mini Says:

    Januszu – witam po raz pierwszy:) Czasami rozważam również opcję, że być może jest tak, jak nam się wydaje. Ale to byłoby okrutne. Bo przecież, jak to mówią niektórzy, wiara jest darem, zatem ci, którzy go nie otrzymali byliby ukarani podwójnie. A ja jestem taka sinusoidalna, jeśli chodzi o obrazek – raz mi się wydaje, że on jest, a raz, że go nie ma.

  8. mini Says:

    Co chcesz od komentarza Barbaro? To bardzo dobra metafora… trumny:) Tak mi się skojarzyło. Napisałam, że nie ma wzoru, tego z pudełka. Powinien być, a nie ma. Koty są cudowne, sama się dziwię, że przez tyle lat nie było z nami kotów, jakie to było głupie z naszej strony.

  9. mini Says:

    Dziękuję Andziu:) Mnie się też smutno robi, jak pomyślę, że tego obrazka może nie być. I ja czasem go widzę. A takie dywagacje religijne mi w ogóle nie przeszkadzają. Są zresztą raczej filozoficzno-duchowe niż religijne. Pozdrawiam, Mimi:)

  10. Mirek Says:

    Do “Andzia” . Rozumiem, ale… to, że jest smutno z powodu braku obrazka wcale nie oznacza, że obrazek istnieje. Może tak, może nie, może jest religijny, może nie, może jest niezbędny, a może w ogóle nie jest potrzebny – a nam się tylko tak wydaje, że jest konieczny :)

  11. Andzia Says:

    Hej Mirku – masz rację, moje podejście to taki środek uśmierzający smutek. Nie dowiem się, czy to placebo, aż umrę – ale na razie działa. To już tydzień minął od mojego komentarza? Gdzie się podział ten czas?!?

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>