Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Dlaczego nie chce mi pan zrobić kawy po turecku?

Kwiecień 30th, 2016 at 16:44

Niedawno byłam w sądzie. Trafiłam do bufetu, bo czasu do rozprawy zostało sporo, zatem kawy trzeba się napić, miałam rzucić, ale nic z tego nie wyszło, ja i kawa to związek aż do śmierci. Mojej. To podchodzę do lady i mówię do pani: poproszę mocną, czarną kawę. A pani: sypana może być? To “mniut” na moje serce, takie pytanie.

Przechodziłam różne fascynacje kawą, kiedyś na przykład potrafiłam zalewać “turecką” po kilka razy, później była tylko rozpuszczalna, z ekspresu przelewowego, z ekspresu ciśnieniowego, nawet obrzydliwe saszetki kawa, śmietanka i cukier w jednym. Teraz różnie bywa, ale zawsze czarna, bez cukru, w pracy z ekspresu przelewowego, bo taki mamy, a w domu z ciśnieniowego albo zalewajka po turecku, jednorazowa.

Tak, lubię kawę po turecku i dziękuję pani w sądzie na Marszałkowskiej, że taką proponuje, chociaż ma ekspres. Bufety i bary mleczne ratują jeszcze ten kraj, a może tylko moje sentymenty z młodości.

Poszłam kiedyś do tzw. eleganckiej kawiarni, co to przerost formy nad treścią, pytam kelnera czy może mi podać kawę sypaną, zalewaną, zwaną, że po turecku. Spojrzenie, jakim mnie obrzucił wyrażało taką pogardę dla mojego plebejskiego gustu, że gdyby mnie ta sytuacja nie rozbawiła, to może nawet wpędziłaby mnie w kompleksy. “Nie mamy” zaszczycił mnie krótkim zdaniem kelner.

Jak kurczę, nie macie – pomyślałam sobie. Macie zmieloną kawę, macie wrzątek, to i kawę po turecku macie. Ale grzecznie zamówiłam z ekspresu, zupełnie nie wiem dlaczego. Pewnie się zawstydziłam i onieśmieliłam, nie wiem, tych kelnerów, barmanów, sprzedawców chyba uczą na tajnych kursach jak przygasić klienta. Albo jestem głupia i płynę z nurtem, taka prawda.

Jeszcze całkiem niedawno, w siermiężnych czasach tak zwanej komuny, piliśmy kawę sypaną, jeśli się udało zdobyć w sklepie, nosiliśmy białe skarpetki do ciemnych butów, albo skarpetki do klapek, na wczasach byliśmy przaśni i swojscy, nie potrafiliśmy się odnaleźć w zachodnich toaletach ze spłuczką na fotokomórkę, a podróż samolotem była, o ile była, szokującym przeżyciem do opowiadania wnukom. Teraz udajemy, że się urodziliśmy w samolocie, a zamiast mleka matka podawała nam espresso (nie wymawiać expresso) do kołyski.

Ja nie tęsknię za dawnymi czasami, absolutnie. Chociaż dostępne raz w roku banany smakowały całkiem inaczej. Ale wkurza mnie, że nie mogę sobie, po prostu, swobodnie i bez lęku, zamówić kawy po turecku.

12 Responses to “Dlaczego nie chce mi pan zrobić kawy po turecku?”

  1. sowa_nie_sowa Says:

    Zamówić możesz, tylko Ci nie podadzą;)
    Ale za to widzę, że szklanki gdzieniegdzie wracają! To może i kawa sypana wróci:)

  2. Inka Says:

    Kiedyś byłam świadkiem, jak klient w delikatesach zapytał o popularną markę wina. Sprzedawca odpowiedział, że “nie ma, proszę pana, bo my tu sprzedajemy tylko DOBRE wina”. Tych delikatesów już nie ma. Ucieszyłam się. Czuję wredną satysfakcję gdy padają miejsca traktujące klienta z góry. Takich, gdzie obsługa z charakterystycznym uśmieszkiem odpowiada na pytanie o rabat i poprawia błędną wymowę klienta przy zamawianiu bruschetty.

  3. janusz Says:

    Kawa bez mleka to nie kawa ;)
    Gdzieś wyczytałem i słyszałem też od lekarzy, że kawa z mlekiem jest zdrowsza, chyba chodzi o to że mleko zmniejsza zakwaszanie organizmu przez kawę.
    I jeszcze taka drobna uwaga, ale myślę że o tym wiesz tylko stosujesz skrót myślowy ;) – zalewajka to zwykła prostacka kawa po polsku a nie kawa po turecku https://pl.wikipedia.org/wiki/Kawa_po_turecku
    Swoją drogą kawa po polsku też jest podobno bardziej niezdrowa od kawy z ekspresu, chyba chodzi o fusy które nigdy całkowicie nie osiądą na dno i coś tam się z tego wypije.
    Mimo wszystko smacznego życzę :P

  4. willmith Says:

    o zgrozo, kelnerzy/kelnerki jako nadludzie, patrzący z pogardą na każdego, kto chce choć trochę zamieszać! To chyba przez takie osoby człowiek (ja) nabawia się lęków i wydaje mu się, że jest dziwny, niedostosowany i jakby mały(?) bo nie zna nowych standardów i nie potrafi się zachować. Czasami strach spojrzeć, bo oceniający wzrok z góry może poniżyć.

    PS Mini, wpadam od jakiegoś czasu, czytam uważnie i czasami notuje, bo piszesz mądrze, dobitnie i zabawnie. Pozdrawiam!

  5. Tina Says:

    Może kelner nie ogarnął, bo nie wiedział jak to się robi ;)
    A może ekspres mieli im kawę i nie da się zmielonej z niego wydostać…

    Mój kolega próbował kiedyś zamówić sagę w kawiarni, też spojrzeli na niego jak na ufoludka ;)

    Dobrze, że ja mam mało wyrafinowany smak. Kawy nie piję wcale, a herbat nie rozróżniam po smaku :)

  6. mini Says:

    Sowo nie Sowo:), szklanki mają swój urok. W tym sądzie pani mi podała kawę w szklance. Sentymentalnie mi się zrobiło.

  7. mini Says:

    Inka, ja też mam satysfakcję, jak padają takie miejsca. Kiedyś byłam w pubie ze znajomymi, nie żadnej restauracji, ale zwykłym pubie. Rzuciliśmy kurtki na taki wielki parapet pod oknem, a dziewczyna z obsługi podeszła i powiedziała, że szef kazał to zanieść do szatni, bo brzydko wygląda. To był zwykły pub, a kurtki wcale nie rzucały się w oczy. Byliśmy dużą grupą, więc sporo na nas zarobili. Więcej tam nie pójdę i mam nadzieję, że padną. A ten sprzedawca od “dobrych” win, był po prostu chamski.

  8. mini Says:

    Januszu, o mleku to ja słyszałam same straszne rzeczy, jest nawet taka książka: “Mleko, cichy morderca”:) Nie czytałam, ale kiedyś przeczytam.
    Tak, zalewajka to taki mój skrót myślowy, jest chyba też zupa zalewajka. Z drugiej strony pisząc o kawie po turecku miałam na myśli sypaną kawę zalaną wrzątkiem, czyli chyba taką prostacką, jak to nazywasz.
    Fusy podobno osiadają gdzieś w żołądku czy na jelitach i mogą być szkodliwe, kolega mówił, że jego wujek miał z powodu fusów operację. Zwykle piję z ekspresu, ale jak mam ochotę na zalaną kawę, to chcę zalaną kawę i koniec kropka:)

  9. mini Says:

    Willmith, mnie to czasem zastanawia, bo przecież ci kelnerzy, sprzedawczynie, to są zwykle ludzie, którzy sami zarabiają niewiele, więc powinni rozumieć zwykłego człowieka. Ale nie narzekam, zwykle spotykam miłą obsługę i w kawiarniach i w sklepach. Tylko czasami trafi się okaz, o którym aż miło napisać. Dziękuję za miłe słowa. Ciekawi mnie co też Ty notujesz:)

  10. mini Says:

    Tino, myślisz, że nie ogarnął? Na to nie wpadłam. Młody był chłopak, mógł nie pamiętać takiej kawy:)
    No ja też mam mało wyrafinowany smak, dlatego dostałam nauczkę:)

  11. Basia Says:

    Oczywiście, że zalewajka. Nie lubię kawy z saturatora, no nie i już. A swoją drogą mam kilka sklepów z ciuchami, pod którymi usiłuję przepełznąć. Ekspedientki są w nich ubrane do pracy, jak ja na rozdanie Oskarów czy innego Nobla. Patrzą na mnie jak na owsika i pytają, w czym pomóc. Nie mam odwagi odpowiedzieć, że w byciu asertywną. Ale może kiedyś walnę sobie setę i tak powiem…

  12. mini Says:

    Kayah kiedyś odpowiedziała na pytanie ekspedientki czy może w czymś pomóc… “może finansowo”? Nie wypróbowałam, ale może to dobra metoda. Też nie znoszę takich sklepów. Są jeszcze takie, gdzie pięć kolejnych sprzedawczyń podchodzi i pyta czy doradzić, np. jedna taka sieciowa perfumeria. W ogóle już tam nie zaglądam, bo nie lubię być niemiła dla ludzi pracy, ale za którymś razem naprawdę mam ochotę warknąć.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>