Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Zapach truskawek

Maj 8th, 2016 at 17:24

Tytuł, jak z polskiego romansu, smak rozlewiska, czy co tam.

Kupiłam truskawki w sieciówce, nie takie śmieciowe, jak myślałam, że bez smaku i zapachu.

Mają i smak i zapach.

Zapach i smak truskawek.

Czy każdy ma jakieś skojarzenia z truskawkami?

W podstawówce jeździłyśmy z koleżanką na zarobek, pod nasze miasto, na zbiór truskawek. Nie musiałyśmy wtedy pracować. To był taki czas, kiedy była i mama, i tato, a praca to był kaprys, na większe kieszonkowe.

Chciałyśmy kupić bluzki.

Tylko, że praca nas trochę przerastała. Pracowałyśmy, ale jakoś bez zapału, bo to była ciężka, fizyczna robota, plecy bolały.

A kiedy wracałyśmy do miasta i zwykle nie jechał autobus, więc trzeba było iść pieszo, śpiewałyśmy: “czuję się jak zmięty keks, pod tabliczką pekaes”.

Głupia piosenka i nie lubiłam tej wokalistki.

Ale nas to bawiło.

I z tym mi się kojarzą truskawki.

Z garbem na plecach i głupawką.

Ciekawe z czym się kojarzą innym.

Tak jakoś sobie pomyślałam dzisiaj, przy okazji.

Bez puenty.

Może tylko tyle, żeby się bardziej zająć, czasami, zapachem truskawek, niż jakimiś tam pierdołami, jak praca, projekty i zadania do zrealizowania…

7 Responses to “Zapach truskawek”

  1. Magdalena Says:

    Mi tytuł posta nie skojarzył się z romansidłem, ale z tytułem książki Ani Włodarczyk – (strawberriesfrompoland.blogspot.com) “Zapach truskawek. Rodzinne opowieści”.
    Bloga czytuję, książkę przeczytałam z przyjemnością.

  2. Tofalaria Says:

    Mój ulubiony owoc, na który czekam cały rok! Zeszłoroczne powidła, których zrobiliśmy na raty chyba ze sto słoików – skończyły się 2 tygodnie temu. :D A z dzieciństwa kojarzą mi się z latem na wsi, mama i tato przekopali mały zagonek i posadzili dla nas truskawki, choć mama miała uczulenie i sama biedaczka nie mogła jeść. Oprócz tego mieliśmy poziomki, które się dziko wysiały i to była pierwsza lekcja nauki o ekosystemach, bo tato powiedział, że to pewnie z poziomki, co ptak niósł w dziobie i lecąc zgubił…
    A z tych starych truskawek, co kiedyś były, to ciągle odbijają krzaczki po całej wielkiej działce, tylko już nie owocują.

  3. mini Says:

    Magdaleno, nie czytałam, ale zajrzę, przynajmniej na bloga. Chociaż coś mi ta nazwa mówi, chyba już tam byłam.

  4. mini Says:

    Tofalario, mój ulubiony, to chyba arbuz. Na drugim miejscu truskawki. Poziomki też lubię, ale jadłam je tylko kilka razy w życiu, są takie małe. Takie truskawki minimalistki:) Takie dżemy z truskawek, jak rozumiem, robisz? A dodajesz do tego cukier?

  5. Tofalaria Says:

    Kupuję jak najsłodsze, małe truskaweczki, bardzo ciemne, takie już “co prawie mają dość”, to cała sztuka wyboru, od którego wiele zależy. Wygląda to tak, że Sahib wracając z pracy staje przy każdym straganie (jedzie przez wioski, więc sporo tego), referuje mi, co widział, co o nich myśli, ja w międzyczasie referuję mu mój pieszy research, objeżdżamy najlepsze miejsca, na miejscu oczywiście z zapałem dyskutując o danym sortymencie, w końcu – sukces – wracamy z domu z 6-7 łubiankami. ;) Taki klient to zmora sprzedawców.
    A cukier owszem, daję, ale jak najmniej, tylko tyle, żeby puściły sok, myślę, że około kg na 8-10 kg truskawek. Potem staram się je zagęścić powoli podgrzewając, jak mam czas to nawet 3 dni (wtedy odparowują, gdy stygną). Jest to wiec coś w rodzaju powideł.
    Ostatnio zdobyłam starą książkę o przetworach i nareszcie połapałam się, czym różnią się: powidła, dżem, konfitura. W kolejności, w jakiej wymieniłam – od małej do bardzo dużej ilości cukru.
    Przepraszam, że się tak rozpisałam. ;)

  6. mini Says:

    Jakie rozpisałam? To jest dopiero slow life:) Może i ja spróbuję? Właśnie chciałam spytać czy wiesz czym się różnią powidła, dżem i konfitura. Myślałam, że powidła są tylko ze śliwek. Dzięki za lekcję.

  7. Tofalaria Says:

    Wiesz, w tej książce jest taki podział:
    Przetwory pasteryzowane: owoce pasteryzowane bez cukru, kompoty, marmolady (zagęszczone przeciery aż do konsystencji stałej, nie mylić z kupną marmoladą), przeciery, soki, nektary.
    Przetwory owocowe utrwalane cukrem: soki na syropach, galaretki, dżemy, marmolady, powidła, konfitury.
    Są też marynaty, kiszonki, kwasy, nalewki, wina, produkty suszone, mrożone, solanki, z owoców i warzyw ;)
    W ten sposób zagmatwałam jeszcze bardziej. A książkę znalazłam w bibliotece na półce, na której czytelnicy zostawiają “makulaturę” do oddania…

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>