Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Co można na to poradzić?

Lipiec 16th, 2016 at 22:00

Dzisiaj rano zmarł mój kuzyn. W niektórych częściach Polski mówi się brat cioteczny. W każdym razie syn brata mojej mamy, czyli formalnie, bliski krewny. To drugi z moich kuzynów, którzy zmarli młodo – jesteśmy podobno pokoleniem, które nie przeżyje swoich rodziców, w sensie globalnym oczywiście. Nie do końca rozumiem, co mu dolegało. Tyle, że był zdrowy i nagle już leżał bez świadomości i nie było dla niego ratunku. Kilka miesięcy tak leżał, a dzisiaj zmarł.

Właściwie prawie się nie znaliśmy – raz na kilka lat odwiedziny u jego rodziców. Rozpieszczony Robercik, z którego się trochę podśmiewaliśmy, że mamusia za nim chodzi i pilnuje, żeby sobie spodenek posiłkiem nie pobrudził. Wychuchany jedynak, oczko w głowie rodziców.

Nasza wspólna kuzynka napisała: “uświadomiłam sobie, jak dużo czasu tracę na pierdoły i zamartwianie się niczym, a jak często odkładam na później odwiedziny u kogoś bliskiego, rozmowę przy kawie z dobrą koleżanką, przeprosiny za to, że nabroiłam i wiele innych ważnych spraw, które łączą mnie z fantastycznymi ludźmi. Odkładam je na później, które może już nigdy dla nas nie nastąpić… ”

A w poniedziałek było pożegnanie mojego dawnego przełożonego, który odchodzi na emeryturę. Dobry człowiek, z dużym poczuciem humoru i klasą, świetnie wykształcony, mądry, z dorobkiem naukowym. Ma nawrót choroby nowotworowej. Córka, która z nim przyszła, była bardzo poważna, może smutna. A on, jak zwykle, żartował. Pracownicy go naprawdę lubili i wielu przyszło na pożegnanie.

Ludzie wymykają mi się z pola widzenia, z kontaktów, ze świata. I co mogę na to poradzić? Jak mam ich zatrzymać?

Bardzo lubię to powiedzenie – jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. Jest w tym mądrość i pokora, bez względu na to, czy jesteś wierzący, czy nie.

Planować chyba trzeba, trudno żyć bez planowania.

Planować, układać, porządkować otaczającą rzeczywistość, do chaosu wprowadzać ład, a przynajmniej się starać. Okiełznać świat rzeczy i zjawisk. Co jest niemożliwe, ale ciągle się próbuje.

Taka chyba ludzka natura. Jeśli obraz wisi krzywo, to podobno większość odruchowo go przesunie na właściwe miejsce. Czyli mamy potrzebę ładu, harmonii, porządku, przewidywalności, a przecież ten cały porządek może się w każdej chwili rozpaść, zamienić w swoją karykaturę, albo w coś nieprzewidywalnego. Niekoniecznie złego, ale innego.

I jedyne, co można zrobić, to żyć tak, jakby wszystko było mocne i trwałe, wiedząc, że wcale takie nie jest.

2 Responses to “Co można na to poradzić?”

  1. Mirek Says:

    Moje kondolencje.
    “I jedyne, co można zrobić, to żyć tak, jakby wszystko było mocne i trwałe, wiedząc, że wcale takie nie jest.” – to prawda. Dodam, że zbyt głęboka refleksja w tej materii… paraliżuje. W obliczu śmierci swojej lub innych, nie wiadomo czy bardziej boimy się nieznanego – nowego, czy utraty znanego – starego. Może najlepiej po prostu odpuścić i pozwolić, aby życie się żyło i rzeczy, sprawy się wydarzały. Coś na kształt zaufania do rzeczywistości, którą przeżywamy.
    Dziękuję. “Może najlepiej po prostu odpuścić i pozwolić, aby życie się żyło i rzeczy, sprawy się wydarzały. Coś na kształt zaufania do rzeczywistości, którą przeżywamy”. Dobrze powiedziane, czasami nawet tak postępuję. Ufając rzeczywistości.

  2. Amatorka Cooltury Says:

    Często odkładamy na margines to, co powinno być dla nas priorytetem- spędzanie czasu z najbliższymi..
    A czasami mi się wydaje, że nie chodzi o sam czas, w sensie jego ilości, ale o umiejętność bycia naprawdę z drugą osobą, kiedy ona jest obok. To trudne.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>