Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Pościel z drugiej ręki

Listopad 10th, 2016 at 22:11

Przejrzałam listę linków do blogów o minimalizmie. Dawno do nich nie zaglądałam, okazało się, że część umarła, smutne są takie martwe blogi, kogoś się czytało, można powiedzieć, że w pewnym sensie lubiło, chociaż się go nie znało, a tu nagle on znika, ale zostają jego stare wpisy.

I co mam o tym myśleć? Może ten ktoś umarł? Może wyjechał? Coś ważnego zdarzyło się w jego życiu? Stracił zapał, chęci, zainteresowanie tematem, zabrakło mu czasu? Porwało go życie z realu? Na razie części nie kasuję, może autor wróci.

W każdym razie smutno.

Ale te blogi, które żyją, inspirują. Na części z nich nie umiem dodać komentarza, chociaż bym chciała, jakieś przyczyny techniczne, szkoda.

Na Trochę prostszym życiu (trocheprostszezycie.blogspot.com) przeczytałam o głosowaniu portfelem, świadomym kupowaniu i nawet pozwoliłam sobie skomentować wpis.

Że też staram się kupować świadomie. I że ostatnio na nowo odkryłam lumpeksy, a może raczej second-handy, a może po polsku – sklepy z towarem z drugiej ręki.

Przez jakiś czas omijałam warszawskie szmateksy (chyba liczba synonimów właśnie mi się wyczerpała), bo są – uważam – drogie, przynajmniej w porównaniu z podobnymi sklepami w moim rodzinnym mieście. Zapytałam siebie dlaczego mam kupować rzecz używaną, która jest tylko trochę tańsza od nowej (a czasami, jeśli uwzględnić przeceny, nawet i w podobnej cenie), wolę nową. Trochę mnie złości to windowanie cen za, bądź co bądź, używane przedmioty i może byłam z lekka obrażona na warszawskich lumpeksiarzy.

Ale ostatnio poczytałam ile wody zużywamy do wyprodukowania różnych rzeczy, są całe strony temu poświęcone, ile litrów wody na wytworzenie t-shirtu, torebki, butów, lodówki, telewizora.

I mnie to przeraziło.

Moja własna niefrasobliwość mnie przeraziła.

Że tak sobie kupuję lekką ręką kolejny podkoszulek, bluzkę, rajstopy, cokolwiek – “na zaś”, chociaż bym i miała – bo się przyda, jak się tamto porwie, jak się zużyje, zniszczy, pobrudzi.

I kiedy akurat potrzebowałam, naprawdę potrzebowałam – powłoczki na pościel, wybrałam się do lumpeksu.  I nabyłam tam, drogą kupna, ładną, oryginalną, z wyglądu jak nową, powłoczkę w cenie 10 zł. Wystarczy wyprać w wysokiej temperaturze i można korzystać.

Teraz, kiedy czegoś potrzebuję, zastanawiam się najpierw, czy nie udałoby się dostać gdzieś, skądś jakiejś używki.

Są lumpeksy, w których można kupić nie tylko ubrania, czy pościel, ale również naczynia, sztućce, wyposażenie do mieszkania, płyty z filmami i muzyką.

Są sklepy z używanym sprzętem agd i rtv, często nie gorszym od nowego (tak kupiliśmy ze znajomymi ekspres do pracy i służy całkiem sprawnie od dłuższego czasu).

Na świecie jest za dużo rzeczy i nie warto przyczyniać się do powstawania nowych.

Szkoda wody.

 

5 Responses to “Pościel z drugiej ręki”

  1. Joanna Glogaza Says:

    Mam dokładnie tak samo, mnie dodatkowo przekonuje fakt, że jeśli ktoś danej rzeczy używał, a ona nadal działa i wygląda dobrze, to mnie pewnie przynajmniej tak samo długo posłuży. Z nowymi rzeczami niestety bywa różnie.
    No właśnie, z nowymi bywa różnie. Kiedyś w Warszawie był lumpeks, w którym pani sprzedawała ubrania swoich znajomych i takie kupowane od klientów. To były naprawdę świetne, oryginalne rzeczy. I powiedziała mi, że jak widzi coś w lumpeksie, co wygląda dobrze, to ona wie, że to coś już wiele przeszło, przynajmniej jedno pranie i że się nie zeszmaci, a jak kupuje nowe, to nie jest pewna.

  2. Konrad Says:

    Całe szczęście, że Ty nadal piszesz :) Pozdrawiam ciepło.
    I Ty też:) Pozdrawiam

  3. Inka Says:

    Mój ukochany niedawno powiedział, że czytam blogi “o tym, jak nie mieć nic w życiu”. W pewnym sensie ma rację, a ograniczanie stanu posiadania daje mi większą satysfakcję niż jego powiększanie – w sensie posiadania rzeczy, bo z oszczędnościami tak nie mam:)
    Dzięki Mini, że wspomniałaś o moim blogu. I za inspirację w poszukiwaniu pościeli:)
    He he, brzmi zabawnie. Chociaż przecież nie czytamy blogów o tym, jak nie mieć nic w życiu, tylko o tym, jak mieć mniej w sensie przedmiotów, żeby nas nie przytłoczyły. I w ogóle mniej tego, co zbędne – zbędnych słów, myśli, zachowań. Tak, w lumpeksach bywa całkiem fajna pościel, nigdy wcześniej nie szukałam takiego towaru, więc byłam mile zaskoczona. Pozdrawiam

  4. Basia Says:

    No właśnie. Moja 20- letnia córka wpada do B-stoku jak huragan, czochra second handy i wychodzi ubrana za stówę jak ta lala.Ja tak nie umiem, a trochę żałuję. No bo noszę na zmianę 1 golf, 2 bluzy, 1 dżinsy i dres, a jakoś nie czuję, że czegoś mi potrzeba. Do mojej roboty i mojego podejścia do “zmieniających się trendów” to wystarczy. Choć ciekawa jestem, jak to jest być elegancką, lubię wiedzieć :)
    To podpytaj, jakie second handy poleca. Może stworzymy taką mapę w całej Polsce? Jak się wybiorę do Białegostoku, to tam zajdę. Ja tylko bywam elegancka, kiedy naprawdę muszę, albo mam akurat nastrój. A poza tym też wybieram wygodę i prostotę. To chyba też elegancja, nie?:)

  5. naosei38 Says:

    Ja mam u siebie wielki sklep z rzeczami z drugiej reki – uwielbiam! Mozna tam kupic ubrania, ale rowniez meble, zabawki, ksiazki, talerze, plastikowe pojemniki, odkurzacze, choinki… Dlugo by wymieniac. Mam juz cala kolekcje unikatowych kieliszkow do wina po 50 centow za sztuke :)
    Chciałam zapytać w jakim mieście, ale skoro w centach, to nie w Polsce:) Jak się ma taki sklep w pobliżu, to już tylko żywność pozostaje kupować nieużywaną:) Zazdroszczę.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>