Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Święto bez pracy

Listopad 12th, 2016 at 0:10

Trwa dyskusja, czy sklepy powinny być otwarte w niedziele, czy nie. Ja od razu powiem, że według mnie powinny (chociaż to się może kłóci z minimalizmem, ale cóż, nie jestem spójna w swoich poglądach).

Bo wiem, jak pracują ludzie, którzy nie pracują w sklepach i czasami jest to dla nich jedyna okazja, żeby się spokojnie zaopatrzyć na kolejny tydzień.

Argument, że wtedy sprzedawcy mogliby spędzać czas z rodziną jest dla mnie mocno wyssany z palca. Wystarczy pójść w niedzielę do tzw. galerii handlowej i zobaczyć jakie tam są tłumy.

Zakładam, że te tłumy nie składają się z samotnych drugich połówek pracujących w niedziele, czy słomianych sierot po tatusiach kasjerach i mamusiach sklepowych. Ci ludzie tak chcą albo muszą spędzać wolny czas, często z rodziną właśnie, z jakiegoś powodu wolą to, niż siedzenie w domu, z jakiegoś powodu nie mają wyjścia albo lepszego pomysłu na spędzenie niedzieli.

Zamykanie sklepów to jest załatwianie problemu od d… rugiej strony, czyli leczymy skutki, a nie przyczyny. Teraz ci wszyscy, którzy mieli wentyl w postaci możliwości ucieczki, może przed męczącym spotkaniem z rodziną właśnie, będą siedzieć w domach, przed telewizorem i się na siebie wściekać. A ci, którzy robili zakupy w niedzielę, bo nie mieli innego wyboru, będą w tygodniu, z językiem na brodzie, pędzić po pracy do supermarketu.

Jeśli autorzy pomysłu tak troszczą się o losy pracujących w niedziele, może niech kolejnym krokiem będzie zakaz pracy restauracji, kin, czy teatrów. Przecież pracownicy tych przybytków, jeśli już podążamy tropem rodzinnym i ktoś uważa, że największym marzeniem Polaka jest spędzanie czasu z rodziną i to akurat w niedzielę, też by z tą rodziną chcieli posiedzieć.

Miałam koleżanki na studiach, które pracowały w markecie w weekendy, bo tylko wtedy miały czas wolny od zajęć i mogły sobie dorobić. I wcale nie narzekały, wręcz przeciwnie.

Każdy ma inny pomysł na życie, a ci, którzy pracują w niedziele mają inny dzień wolny w zamian, nie jest powiedziane, że to im nie odpowiada, bo mogą na przykład spokojnie pozałatwiać sprawy urzędowe. Czy ktoś ich w ogóle pytał o zdanie? Drażni mnie, gdy się ludzi traktuje, jak osoby niespełna rozumu, za które trzeba pomyśleć i urządzić im życie.

A temat ten pojawił się dzisiaj dlatego, że właśnie dzień wolny i nie można “skoczyć do sklepu”, żeby dokupić brakujący produkt do obiadu, czy kolacji. Z tego zresztą powodu wczoraj w niektórych piekarniach kolejki ustawiały się, jak za komuny, będzie wojna, panie, dzień bez możliwości kupienia chleba, no jak żyć, jak żyć.

Wiem, że może sobie trochę zaprzeczam, ale chodzi mi o zdrowy rozsądek. Sklepy w niedziele tak, z różnych powodów, które wymieniłam, z drugiej strony szaleństwo zakupowe, bo przez jeden dzień nie będzie dostępu do świeżego pieczywa jest trochę hmm… przesadzone.

Wracając do dzisiejszego dnia. Są plusy. Jako, że nic nie kupię, korzystam z tego, co mam. Ugotowałam gar zupy (barszcz) i zrobiłam sałatkę warzywną. Normalnie może poszłabym kupić coś, co można szybko przygotować. I straciłabym w kolejce tyle czasu, ile na przygotowanie czegoś swojego. A kiedy zachciało mi się słodkiego, zrobiłam racuchy z jabłkami, smaczne, wegańskie i z erytrolem zamiast cukru.

Na marginesie – erytrol/erytrytol, to moje niedawne odkrycie, najlepszy, uważam, zamiennik tradycyjnego cukru (z tych zdrowych), mogą go na przykład spożywać cukrzycy, a w smaku i konsystencji właściwie się od cukru nie różni. I w przeciwieństwie do ksylitolu, nie powoduje sensacji żołądkowych, przynajmniej u osób, które znam i u których ksylitol powoduje.

Zatem do czegoś się ten dzień bez możliwości kupowania przydał.

Jest jeszcze jedna miła niespodzianka z tym związana, ale już nie z zakupami w niedzielę – cały czas myślałam, że dziś sobota, aż sobie pod koniec dnia uświadomiłam, że dopiero piątek.

Dostałam dzień w prezencie:)

7 Responses to “Święto bez pracy”

  1. Gosia Says:

    Supeeer, wyjęte z moich mysli
    To super:) Pozdrawiam

  2. Maga Says:

    A masz znajomych, którzy mają rodziny i pracują w supermarkecie? Bo ja mam. Może dlatego myślę inaczej. To jest trudne szczególnie dla kobiet, które mają dzieci. A większość kasjerka i ekspedientka to, tka jakoś się składa, kobiety.
    Nie mam. Ale i tak uważam, że sklepy powinny być otwarte w niedziele. Tak się składa, że dzieci mają zwykle dwoje rodziców, nie tylko matkę, ale to tak na marginesie. Mam znajomych, którzy ciężko pracują w zawodach, które wymagają dużych kwalifikacji i mają dużo mniej czasu wolnego niż kasjerzy, czy ekspedientki, które po wyjściu ze sklepu nie muszą się martwić o bilanse, przepisy, czy awarie systemów. Oni nie pracują od do, a zakupy robią, kiedy mają na to czas. Poza tym, jak pisałam, dlaczego tylko sprzedawcy? Są kelnerzy, barmanki, pracownicy fabryk, kin, teatrów. I też pracują w niedziele. To pozamykajmy wszystko, bo ludzie mają dzieci.

  3. Samorozwijalnia Says:

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ci, którzy nie chcą pracować w weekendy mają wybór i nie muszą tego robić. Wprowadzenie przymusu niepracowania w niedzielę byłoby krzywdzące i nie niosłoby ze sobą żadnych korzyści.
    Tak właśnie myślę. Pozdrawiam

  4. Maga Says:

    Jeśli niedziela jest naprawdę jedynem dniem, kiedy Twoi znajomi mogą zrobić zakupy to albo mają poważny problem z tym, co Anglicy tak ładnie nazywają wor-life badanie, albo zwyczajnie dają się wykorzystywać pracodawcy.
    Co do kelnerów i baranek, to są to przeważnie ludzie młodzi, często studenci, więc jednak bym nie porównywarka. Jasne że są takie zawody, w których tej pracy w niedzielę nie da się uniknąć (choćby lekarze czy pielegniarki), ale nie jest to handel.
    Jeśli Twoi znajomi naprawdę nie chcą pracować w niedzielę, a muszą, to zwyczajnie dają się wykorzystywać pracodawcy. Pozdrawiam

  5. Maga Says:

    Work-life balance miało być. Autokorekta rządzi ;)

  6. Amatorka Cooltury Says:

    Te kolejki przed zaledwie jednym dniem wolnym mnie wręcz osłabiają…ludzie okupują się jak przed atakiem!
    Mnie też:)

  7. Anna Says:

    To ja trochę od innej strony dorzucę trzy grosze ;) pracuję od poniedziałku do piątku, weekendy mam wolne, zakupy robi ę prawie codziennie od poniedziałku do piątku (codziennie coś: a to pieczywo, to znów makaron albo ser) i uważam, że fajnie by było, gdyby te niedziele były faktycznie takie świąteczne i wolne. Bo takie mam poglądy. Ale to moje poglądy i ktoś może mieć inne. Więc ja się po prostu staram trzymać swoich poglądów i nigdy nie robię zakupów w niedzielę. Nawet jeśli mi się chleb skończy i oznacza to, że muszę rano na śniadanie robić naleśniki (robiłam też już takie tylko na wodzi i mące, bo jajek i mleka nie miałam :p ) albo masła do kanapki brak i smaruję kanapki do pracy musztardą. Więc jeśli się komuś nie podoba, że sklepy są w niedziele otwarte, to niech w pierwszym rzędzie zacznie zmiany od siebie i niechaj nie robi zakupów w niedziele. Taki pomysł, żeby się każdy chętny/niechętny mógł przekonać, czy da radę i czy faktycznie jest taki… święty ;) Bo zmiany to się powinno według mnie zaczynać od siebie, nie od innych :)

    A co do polityki to tu trochę inaczej – wybraliśmy polityków, którzy mają nas reprezentować i w naszym imieniu podejmować decyzje. I jeśli zdecydują, że w niedziele sklepy będą zamknięte, to niech tak będzie. Bo wybrała ich większość, nawet jeśli ta większość była większa tylko o 1% – to i tak jest to większość i na tym polega demokracja. A ja wierzę w demokrację. Mówię to jako historyk z wykształcenia :)
    Podoba mi się ten pomysł, żeby zacząć od siebie, zresztą we wszystkim, nie tylko w przypadku sklepów. To by swoją drogą był niezły test, czy tak naprawdę odpowiada mi niekupowanie w niedzielę. Pewnie będzie tak, że część tych popierających i niepopierających ustawi się w kolejce na stacjach benzynowych, bo nie będzie miała na tyle samozaparcia, żeby zamiast masła użyć musztardy (całkiem lubię taki chleb z musztardą:). A co do polityki, to chyba coraz mniej wierzę w demokrację i nie na tyle, żeby lekko znosić to, co widzę. Pozdrawiam

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>