Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Weganin w polskiej kinematografii

Listopad 17th, 2017 at 20:40

Przysięgam, że napiszę kiedyś wybitną pracę o roli wegetarianina i weganina w polskiej kinematografii. No dobra, nie przysięgam, ale zamierzam napisać. Może się doktoryzować w tym temacie:)

Kinematografia to dużo powiedziane. Filmidła po prostu. Seriale.

Taka mnie refleksja naszła, bo akurat w dwóch serialach pojawił się motyw niejedzenia mięsa.

W jednym serialu (“Przyjaciółki”) dyrektor banku okazał się weganinem, a dziewczyna, której się spodobał udawała, że też jest weganką, żeby zrobić na nim wrażenie, przy czym on się szybko zorientował, że ona nie jest, a kiedy zaprosił ją do restauracji na wegańskie jedzenie okazało się, że wszystko jest oczywiście wg niej wyjątkowo niesmaczne, wygląda jak kupa i chyba tylko wariat (czytaj: weganin) może jeść coś podobnego

W drugim natomiast serialu (“Druga szansa”) wegetarianka, która walczy o przyrodę i bierze udział w demonstracjach usłyszała od swojego partnera, że jego nie stać na takie fanaberie, bo musi utrzymać dziecko (wegetarianka jest bezdzietna).

Z powyższego można wywnioskować, że:

po pierwsze:  jedzenie bezmięsne jest mdłe jak trawa i brzydkie jak kupa,

po drugie: na ekologię i wegetarianizm/weganizm mogą sobie pozwolić tylko lekkoduchy bez rodziny i zobowiązań.

Przy czym są to seriale, których akcja toczy się w dużym mieście wśród klasy, powiedzmy, średniej i raczej do takiej publiki są kierowane.

Wolę nie wiedzieć, jak przedstawiani są wege czy eko w “Plebanii” i podobnych tasiemcach.

Powie ktoś, że oglądam byle co, to czego się spodziewam.

Z drugiej jednak strony takie produkcje kształtują światopogląd osób, które tegoż jeszcze nie mają, albo mają słabo ukształtowany, czyli chyba, niestety, większości. I utrwalają idiotyczne stereotypy.

Siedzę w pokoju w pracy z dziewczyną, która ma dwójkę dzieci i męża – wszyscy mięsożerni – i jest wegetarianką (mają też trzy koty). Mój mięsożerny kolega tak się zachwycił wegańskimi burgerami, które mu poleciłam, że chciał je zamawiać codziennie.

Kilku moich znajomych, mięsożerców, bardzo sobie chwali wege kuchnię, wielu korzysta z przepisów z Jadłonomii.

Mniej więcej połowa wegetarian i wegan, których znam ma rodziny.

Zastanawiam się czemu ma służyć utrwalanie idiotycznych stereotypów. I nie znajduję odpowiedzi.

Czy scenarzysta z reżyserką nie lubią ekologów i wegetarian?

Jeśli Marta Dymek z Jadłonomii gotowała dla ekipy serialu “Przepis na życie”, bo część aktorów była wege, to czy nie można było poruszyć tego wątku, pozytywnie, w samym filmie?

Nie przypominam sobie ani jednego serialu, w którym ekolodzy, wegetarianie, czy weganie byliby przedstawiani  jako zwykli ludzie, którzy po prostu inaczej jedzą i mają trochę inne priorytety. Nadal panuje przekonanie, że tacy ludzie, to banda chuchrowatych oszołomów.

Wystarczy wyguglać – sportowcy weganie, żeby się przekonać, że to nieprawda.

Wystarczy wyguglać – znane osoby – weganie, żeby się przekonać, że to nieprawda.

Drażni mnie to.

Mogłabym powiedzieć, że co mnie obchodzi, co o mnie i podobnych do mnie myśli przeciętny Kowalski, spędzający pół życia przed telewizorem.

Ale może, gdyby pan reżyser z panią scenarzystką wykorzystali tę władzę, którą mają nad milionami Polaków zasiadających co wieczór, żeby obejrzeć ulubiony serial, to mielibyśmy szansę uratować więcej zwierząt? Powietrza? Ziemi?

Bo ktoś by pomyślał – a, spróbuję, może to smaczne i wcale nie takie drogie. O, smakowało mi, może będę wege przez jeden dzień w tygodniu? Spróbuję, może będę taki szczupły jak ten weganin z serialu, może będę miała taką ładną cerę, jak ta wegetarianka. Ta ekolożka była taka sympatyczna, poczytam coś o efekcie cieplarnianym.

Naiwne?

Może.

Nadal jednak nie jestem pewna, czy to media kształtują rzeczywistość, czy na odwrót.

Jakkolwiek by było, najważniejsza jest Ziemia, Natura, świat zwierząt i świat roślin. Nasza przyszłość.

Może to dla kogoś brzmi patetycznie, ale to są fakty.

Przedstawianie osób wege i eko, jako świrów niczemu dobremu nie służy.

Tak uważam.

One Response to “Weganin w polskiej kinematografii”

  1. Izasmile Says:

    Jest bardzo duzo smacznych przepisow na dania bezmiesne. Ja w swojej kuchni ograniczylam mieso. Nie dlatego ze go nie lubie. Zwyczajnie poznalam kilka smacznych dan warzywnych, ktore wplatam do rodzinnych posilkow.
    Zgodze sie, ze jest to odbierane jako jakas fanaberia. Szczegolnie przez starsze pokolenia. A postawa bohaterow, o ktorej napisalas wyzej, niepotrzebnie utwierdza w tym.
    Hej, to fajnie, że ograniczasz mięso, są takie akcje typu poniedziałki bez mięsa, to też pozwala Ziemi chociaż trochę odetchnąć. Mam wielu znajomych, którzy nie są stricte wege, ale, podobnie jak Ty, lubią wege dania i często zastępują nimi mięso. Czasami w pracy zamawiamy coś z wege baru – weganka, wegetarianka i mięsożercy. I wszystkim smakuje. Pozdrawiam

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>