Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Niedobrze mieć doła

Grudzień 30th, 2017 at 15:16

Człowiek zmiennym jest. A człowiek inteligentny, jak ja, ma się rozumieć, patrzy na sprawy z wielu stron i nic, a może prawie nic, nie jest dla niego ani tylko czarne, ani tylko białe, często szare, a częściej różnokolorowe.

Zatem w odniesieniu do tego, co napisałam poprzednio, że dobrze mieć doła, zaprzeczę teraz samej sobie, ale zaprzeczę pozornie, bo tak naprawdę przeanalizuję inny aspekt tego, jakże istotnego zagadnienia i ośmielę się stwierdzić, że niedobrze mieć doła.

Chociaż przyznam, że najbliższe są mi te wszystkie dalekowschodnie filozofie, które nie dzielą świata na czarny i biały, ale mówią, że jest i to, i to, a wszystko razem tworzy całość. I po prostu jest. Czasem, kiedy się nad tym zastanowię, to trudno mi to pojąć, ale może taki to mój umysł zachodnioeuropejski, dla którego jest albo-albo.

Zatem, może łącząc oba te punkty widzenia, czy zbliżając je nieco do siebie – ani dobrze, ani niedobrze mieć doła. Dół przychodzi, się zdarza i odchodzi.  Jeśli się zaakceptuje ten fakt, to tylko różne są jego konsekwencje. A raczej różne są jego konsekwencje zależnie od tego, czy się ten fakt zaakceptuje, czy nie. Tak sądzę.

Jeśli się uzna, że smutki i smuteczki są częścią życia, to się przestaje z tym walczyć. Można wtedy zrobić porządki (dla mnie to świetna terapia), przespać się, posnuć po świecie i pomarudzić. Można. I człowiek powinien mieć do tego prawo. Żeby się wysmucić do końca. I nie powinno się mu mówić – nie marudź, życie jest piękne. To, że jest dół wcale nie oznacza, że nie widzimy piękna, nie trzeba od razu w człowieka uderzać banałami. Niech ten człowiek, co się smuci, nie ma jeszcze dodatkowego bagażu zarzutów, że taki nienowoczesny, przeszkadzający, że nieproduktywny, że wprowadza niemiłą atmosferę. Dajmy mu spokój. Jutro my będziemy tym smutnym człowieczkiem i nie będziemy chcieli słuchać, że keep smiling.

A jeśli się nie uzna, że doły i zapaści są częścią życia, jeśli się – często pod wpływem tych wszystkich pomagaczy-doradzaczy – dojdzie do wniosku, że są czymś nienaturalnym i trzeba je w sobie zabić, to wówczas zaczyna się wykonywać wiele niepotrzebnych i szkodliwych ruchów. Jak piękna jest dewiza taoizmu – jeśli nie wiesz co zrobić, nie rób nic.

Ale smutny człowiek, zdołowany, z poczuciem winy, że doła ma, stara się w sobie tego doła zasypać.

I tutaj dochodzimy do minimalizmu.

Bo czy człowiek smutny, niepewny, w swoim mniemaniu niekompletny nie jest łatwym łupem dla wszelkiej maści marketingowców? Komu się najlepiej wciska towary, które nie są tak naprawdę potrzebne? Ludziom szczęśliwym? Spełnionym? Mającym poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości? Mającym pasje? Prawdziwe zainteresowania? Głębokie relacje z ludźmi?

Kto jest zakupoholikiem? Kto chodzenie po sklepach uważa za najlepszą rozrywkę?

Odpowiedź jest według mnie tak oczywista, że nie będę jej udzielać.

Dlatego dół ma swoje złe i dobre strony.

Zależy, co z nim zrobimy.

Ostatnio przeczytałam: jeśli życie podsuwa ci cytrynę, dodaj do niej alkohol i zrób imprezę. To też jakaś, w pewnym sensie, mądrość. Co prawda nie mówi, żeby zaakceptować doła i sobie przez niego spokojnie przejść, ale podsuwa innowacyjne rozwiązania:)

Wszystkiego dobrego w nowym i nadchodzących latach.

Ja dziś bez doła, a wręcz przeciwnie.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>