Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Dom bez odpadów – dzień II i III

Kwiecień 4th, 2018 at 23:26

Pomysły, porażki, wątpliwości.

Pomysł drugi – zamiast kupować ryż i kasze w plastikowych torebkach, które i tak potem rozrywam do gotowania, bo gotowanie w plastiku wydaje mi się niezdrowe, będę kupowała je w dużych papierowych torbach. A jak się uda, to luzem, do własnego woreczka.

Pytanie – gdzie je kupić?

W tej chwili przypominam sobie tylko ryż sprzedawany w papierowych torbach i tylko biały, oczyszczony, a takiego staram się nie jeść.

Jacy staliśmy się swoją drogą wygodni, my, ludzie, że potrzebujemy tych małych saszetek, które niepotrzebnie zanieczyszczają Ziemię?

Coś całkiem zbędnego.

A może nie potrzebujemy, tylko kiedyś jakiś spec od marketingu wpadł na pomysł, inni poszli jego śladem i po prostu ciężko o alternatywę? Przecież właśnie się zastanawiam gdzie kupić kasze i ciemny ryż w papierze.

Coś całkiem zbędnego

Jak słomki. W internecie trafiłam na akcję – nie bierz rurki. Z informacją, że słomka w drinku przeżyje cię o kilkaset lat, a w Polsce zużywa się ich i wyrzuca 3 miliony dziennie. A to jest przecież coś, bez czego można się obejść.

http://m.ekonsument.pl/a67118_daj_bana_plastikowym_rurkom.html

Kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad pewnymi sprawami, jak na przykład ja teraz nad problemem odpadów, to zauważa rzeczy, wydawałoby się oczywiste, które mu dotychczas umykały. Zdarzało mi się bezmyślnie brać słomkę w pubie i w ogóle się nie zastanawiałam nad tym w kontekście zanieczyszczenia planety.

Nie zastanawiałam się też, ile jest rzeczy, bez których mogę się obejść.

Pomysł trzeci – zamiast gąbek do zmywania będę używać plastikowej szczotki, plastikowej, ale wystarczającej na dużo dłużej niż gąbka, łatwiejszej do wyczyszczenia i niezbierającej tylu bakterii. Gąbki zmieniam często od kiedy się naczytałam co w sobie gromadzą i że nawet upranie ich w wysokich temperaturach nie rozwiązuje problemu (podobno nie niszczy to wszystkich bakterii).

Zastanawiam się, jak można usprawnić zmywanie, żeby wystarczyło przepłukać naczynia i sztućce bez używania gąbek i szczotek, ale na razie nie mam pomysłu. Może wkładać brudne do miski z sodą i cytryną,  a potem płukać, kiedy namokną? Wydaje mi się to niezbyt higieniczne.

Wczoraj kupowałam owoce i warzywa w Lidlu. Zabrałam swoje siatki, ale udało mi się tylko z rzodkiewką i avocado. Wszystkie pozostałe były już popakowane w plastik, wszystkie, o ironio, ekologiczne, bo te zwykłe sprzedają luzem. Uznałam to za porażkę, ale z drugiej strony wcześniej nawet nie zwróciłabym na to uwagi, zatem może to nie do końca porażka.

Dzisiaj poszłam sprawdzić w Biedronce i też duża część warzyw i owoców jest zapakowania w plastik, a ekologiczne właściwie wszystkie.

Chyba muszę kupować na bazarach, nawet mam jeden w pobliżu domu, ale kiedy wracam z pracy, to właściwie nie ma tam już czego szukać. Bazary są dla starszych osób i dla rodziców na macierzyńsko-tacierzyńskim, takie odnoszę wrażenie. Pozostaje mi weekend. Już widzę siebie zrywającą się sobotnim rankiem i pędzącą z zapasem własnych siatek na stragan.

Droga do życia bez odpadów lekka nie jest.

9 Responses to “Dom bez odpadów – dzień II i III”

  1. M. Says:

    Ekologiczne warzywa i owoce wcale nie są lepsze :) Do ich uprawy wykorzystuje się większe powierzchnie ziemi, co nie jest korzystne, mają wyższą cenę i niekoniecznie wyższe walory smakowe czy odżywcze od żywności konwencjonalnej. Ich dużym minusem jest też to, że wykluczają wykorzystanie GMO do ich produkcji. Według mnie – raczej warto unikać :)
    A co do opakowania – istnieją zapisy określające, że żywność ekologiczna nie może dotykać żywności konwencjonalnej. Niedopuszczalne byłoby więc ułożenie jabłek eko i konwencjonalnych tak, żeby się stykały. Stąd tyle plastiku.
    Widzę, że siedzisz w temacie:) Mam pewne wątpliwości, bo trochę czytałam na ten temat, czy eko warzywa i owoce są zdrowsze od tych nie eko. Ale jednak mam też takie przekonanie, może nadzieję, że takie produkty są mniej pryskane i mają mniejszy kontakt z chemią.
    Czy uważasz, że wykluczenie GMO w produkcji to minus, czy się pomyliłaś w komentarzu?
    Pomyślałam, że plastik stąd, że sklepy się boją, żeby klienci nie mieszali eko z nie-eko i nie kupowali taniej tego, co droższe. Dzięki za wyjaśnienie. Chyba wrócę do zakupów w lokalnyrolnik.pl, czy jak to tam było.

  2. Henryk Says:

    Super, że atakujesz ten temat :).

    A czy można wiedzieć gdzie mieszkasz (miasto, dzielnica)? Chętnie bym się też zastanowił nad możliwościami zakupów zero waste w Twojej okolicy. Jeśli nie chcesz pisać w komentarzu, to możesz mi wysłać maila.

    A może warto pójść za przykładem założycielki ruchu zero waste i skontaktować się z właścicielami tych sklepów i poprosić o możliwość zakupów bez odpadów?

    Pozdrawiam :)
    Mieszkam w Warszawie, na Bielanach. A pracuję w centrum. Jeszcze nie przeczytałam całej książki, ale już sobie myślę, że mniej krzywo będą patrzeć na mnie, jeśli przyjdę ze swoim pudełkiem, w małym sklepie/na bazarze, niż w markecie. Chociaż nie chcę uogólniać. Ważne, żeby był wybór.

  3. Tina Says:

    Kasze kupuję przez internet w dużych paczkach. Takich po 2,5 kg najchętniej. Też plastik, ale przynajmniej go mniej. Na naszym ryneczku nie ma kaszy luzem. Z ryżem mam problem. Biały kupuję właśnie w kilogramowej torebce. Ale brązowy czy inny są już pakowane w mniejsze porcje.
    Droga do życia bez odpadów jest strasznie trudna.
    No właśnie. W weekend wybiorę się na bazar i zobaczę co mają. Będę musiała wcześnie wstać!:)

  4. Kamila Says:

    Kasze i ryże ( różne rodzaje ) można kupić w Auchan na bazarku, jeżeli ktoś ma dostęp, a zamiast gąbki i plastikowej szczotki polecam drewniane z naturalnym wymienną główką z włókna naturalnego ( jest świetna i starcza na długo ).
    Dzięki! Gdzie kupiłaś taką szczotkę? Faktycznie, w Auchan jest bazarek, a ja tam nigdy nie zachodziłam, głupia ja.

  5. Małgorzata Says:

    Słomki – w naszym domu korzystamy ze stalowych nierdzewnych wielokrotnego użytku, sprawdzają się, kupiłam na Allegro.
    Zmywanie- moim zdaniem zmywarka jest całkiem ekologicznym rozwiązaniem, pod warunkiem że jest całkowicie zapakowana.
    Warzywa- w moim mieście jest jeszcze całkiem sporo warzywniaków, otwartych do wieczora. Warzywa i owoce są luzem, a foliówki noszę własne, zazwyczaj zanim się porwą zdążę je wykorzystać kilka razy. Warzywniaki są fajne także z tego względu że sama wybieram co chcę kupić i nie ma ryzyka jak w supermarkecie że tylko warzywa z wierzchu są jadalne, a pod spodem pleśń i grzyb.
    O, niezłe. Ja w domu w ogóle słomek nie używam. Podoba mi się też opcja z wersją makaronową. Zmywarka na naszą dwójkę (bo po kociakach zmywam w zlewie) to za duża sprawa, tym bardziej, że mamy za małą kuchnię. Może na razie, dopóki nie usuniemy zbędnych gratów. Foliówki też noszę własne, ale najlepiej byłoby bez foliówek. Warzywniaki są może otwarte do wieczora, ale koło mnie jest tylko bazar ze straganami i szybko zamykają. Masz rację – jeśli warzywa i owoce są pakowane, to zawsze jest ryzyko, że pod spodem będzie jakaś niespodzianka.

  6. Kasia Says:

    Chyba najlepiej sprawdzają się bazarki. Jeżdżę raz w tygodniu, w sobotę. Kupuję na cały tydzień jajka, warzywa i owoce, mięso, orzechy, suszone owoce, ryż, kasze, strączki a zimą karmę dla ptaków na wagę.
    Na większości bazarów są stoiska z artykułami sypkimi ważonymi z worka. U mnie na takim stoisku jest ryż biały, brązowy, czerwony i dziki, wszelkiego rodzaju kasze i strączki a także ogromny wybór bakalii. W moim poprzednim miejscu zamieszkania można było w takiej budce kupić również kilkanaście rodzajów mąki, która sprzedający wsypywał do szarych papierowych torebek.
    Taką decyzję odważną podjęłam, że też będę jeździć raz w tygodniu, może dwa, w każdym razie w weekend, na bazar. Jeszcze jej nie wcieliłam w życie:) A te stoiska to w jakim mieście? Mam nadzieję, że na bazarze koło mnie też będą takie z ofertą sypkiego ryżu “niebiałego” itd.

  7. Ela Says:

    Na bazarku przy Hali Marymonckiej (metro Marymont) na pewno są stoiska (a jedno bardzo dobrze zaopatrzone) z kaszami, ryżami, bakaliami itp. na wagę. Robię tam zakupy po pracy więc tak szybko nie zamykają.
    Dzięki za informację. Akurat mam po drodze z pracy:)

  8. Kasia Says:

    W Warszawie korzystałam z bazarku w Ursusie na ul. Gierdziejewskiego.
    Dzięki. Ursus to dla mnie na razie za daleko, ale jeśli będę w okolicy, to zajrzę.

  9. Henryk Says:

    A czy w drodze z pracy do domu będzie Ci wygodnie zahaczyć o sklep “Nagie z Natury” przy ul. Pokornej 2? Tam wszystko (w tym ryż i kasze) możesz przesypywać do swoich pojemników.
    To zależy, jak będę wracać, ale jest to możliwe. Bardzo dziękuję za namiary, nigdy nie słyszałam o tym sklepie.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>