Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

To będzie dobry dzień

Kwiecień 5th, 2018 at 16:14

mówiłam do siebie idąc rano do pracy po kilku dniach nieobecności.

Nie wiem skąd mi się to wzięło, może to wiosna, ale czułam się lekko i beztrosko. Zwykle układam czarne albo szare scenariusze, które się nie sprawdzają, a dzisiaj scenariusz różowy – praca, którą wykonałam wcześniej zostanie zaakceptowana bez uwag, a konferencja, na którą się wybieram będzie interesująca. Dzień jest słoneczny, ludzie przyjaźni, wszystko się toczy we właściwym kierunku.

Tytuł tego wpisu mógłby równie dobrze brzmieć – jeśli chcesz rozśmieszyć Boga opowiedz mu o swoich planach. Jestem osobą wierzącą w porywach, tak bym chyba siebie określiła, chociaż nie wiem po co komu etykietki, w każdym razie bardziej wątpiącą niż wierzącą, ale to powiedzenie mnie przeraża.

Weszłam do budynku taka głupio radosna, niczym jakaś Winnie Puchatek i dowiedziałam się, że nasza koleżanka z pracy, urodzona w tym samym roku co ja, zatem, jak uważam, młoda, ma „raka mózgu” – tak mi to zostało przedstawione.

I to tyle, jeśli chodzi o dobry dzień.

Można powiedzieć, że za plecami usłyszałam śmiech, ale On by się przecież nie śmiał z cudzego nieszczęścia. To, że na biurku znalazłam stos pilnych i ważnych dokumentów do obrobienia zupełnie mnie nie wzruszyło. No, bo nawet jeśli nie zdążę z dedlajnem albo coś zrobię źle, to co z tego? Ktoś mnie ochrzani? Co z tego? I w ogóle wszystko – co z tego?

Kilka dni temu rozmawiałam z Basią, cieszyła się, że jej mąż dostał podwyżkę, zapraszała mnie do swojego miasta, w którym ma dom, opowiadała o remoncie mieszkania w Warszawie, które to mieszkanie udało im się okazyjnie kupić w dobrej dzielnicy za stosunkowo niewielkie pieniądze, o psie, którego zaadoptowała, o synu, o tym, żeby gdzieś razem wyjść po pracy.

Wesoła, bardzo gadatliwa i bezpośrednia, co niektórych zniechęcało, powiedziała mi, że jestem najmilszą osobą w pracy, a ja zachowałam dystans, bo mnie peszą takie wyznania. Niedawno jej mąż przeszedł zawał, ale wyszedł z niego, bo koledzy szybko się zorientowali i zadzwonili po pogotowie. A ona miała wtedy zrobić badania, bo często bolała ją głowa, ale nie zrobiła, no, bo mąż i ten zawał. Leczyła się na zatoki.

W zeszłym tygodniu, kiedy źle się poczuła i dziwnie mówiła, nasza koleżanka pojechała z nią do lekarza, podejrzewając udar, a lekarka również stwierdziła, że to zatoki.

Mam ochotę iść do tej lekarki i jej powiedzieć, co o niej myślę.

W święta Basia wylądowała w szpitalu z obrzękiem mózgu i nie za bardzo wie, co się z nią dzieje. Myśli, że dostała chemię, a nie dostała, bo ten nowotwór podobno na chemię nie reaguje i jest nieoperacyjny.

Myśli, że jest w innym mieście, niż jest.

Czuję się bezsilna wobec tej sytuacji, trudno mi się skupić na czymkolwiek.

Myślę sobie – dopóki ty ani nikt z twoich bliskich nie jest poważnie chory, nie masz problemów.

Naprawdę, nie masz problemów.

Jedyne co możesz zrobić, to cieszyć się tym, co masz i tym co jest tutaj i teraz.

Tylko tyle, a może aż tyle?

 

One Response to “To będzie dobry dzień”

  1. sowa_nie_sowa Says:

    Problem w tym, że szybko o tym zapominamy i wracamy do tych swoich problemików…
    No właśnie. Dzisiaj w pracy znowu się przejęłam jakąś bzdurą. Szkoda, że tak trudno pamiętać, że takie bzdety nie są tego warte.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>