Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Nie jestem minimalistką

Lipiec 6th, 2018 at 23:31

No i o. Wydaje się człowiekowi, że przed chwilą pisał, a nagle mijają dwa miesiące i głupio jakoś. Tym bardziej, że zaczął temat, który miał stanowić jakiś cykl, a tu guzik, nic niczego nie stanowi, standardowo próbuję coś zacząć i nie kończę, na szczęście to mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, słabe to, wiem.

Zatem nie kończę, zaczynam za każdym razem od początku. W tym akurat przypadku dokonuję wyznania – nie jestem minimalistką. To nie jest blog minimalistki. To jest blog osoby, która uważa, że, ujmując rzecz w skrócie, minimalizm jest słuszny, osoby, która chciałaby minimalistką być, ale nie jest.

Bo tak – właśnie przyszła paczka z trzema parami butów. Mimo, że mam butów wystarczająco jednak dużo – co najmniej dwie pary na porę roku. Ale miałam ostatnimi czasy, nie wiem dlaczego, potrzebę nabywania ubrań, butów i ozdób (kolczyki) przez internet. To znaczy wiem dlaczego, a raczej domyślam się, czułam się nie dość piękna. Koncentrując się na butach – zamówiłam trzy pary, łączna kwota ok. 150 zł, zatem chyba bez szaleństwa, ale ja tak nie mam zwykle, no i przyszły, jedna para jakby zbyt ciasna, a dwie, w sumie wszystkie trzy, dużo brzydsze niż wyglądały w necie. Jedyna pociecha, że koty szaleją w pudełkach, ale słaba to pociecha.

Dzień wcześniej przyszły dwie pary kolczyków, niby ładne, ale jakieś mikre, sama nie wiem…

Czekam jeszcze na paczkę – dwie spódnice i trzy bluzki.

Jestem rozczarowana zakupami i chyba sobą.

Dobra, wiem, że minimalizm nie oznacza chodzenia w worku. Ale też to zakupowanie było kompulsywne, nieprzemyślane. Leżą te buty smętnie, kot w pudełku obok, żałosny i mało minimalistyczny to widok.

Chcę być minimalistką i nie potrafię. Nie umiem rozmyślnie kupować, nie umiem z rozmysłem mówić ani działać.

Wszystkiego mam za dużo – myśli, słów, czynów.

Prawie wszystkiego, bo pieniędzy wcale nie.

Jak się w coś wkręcę, to nie umiem przestać, aż do zmęczenia.

Tak było do niedawna z teatrem, może za chwilę będzie z zakupami ubrań w necie.

I co na to poradzić?

5 Responses to “Nie jestem minimalistką”

  1. Ola Says:

    Uwielbiam czytać Pani teksty:) Jakbym czytała o sobie:)))
    O, dziękuję. Komentarz w momencie, kiedy zastanawiam się, czy kogoś w ogóle interesuje to, co piszę:) Proszę bez paniowania:)

  2. Basia Says:

    Poczekałam dzionek, żeby pomyśleć. I wychodzi mi, że z minimalizmem jest jak ze szczęściem: to nie jest stan, który osiągasz i masz, a raczej sposób życia, rodzaj rozumienia świata i siebie, dążenie do ideału, wieczne bycie w drodze. Może nie dojdziesz tam, gdzie chcesz, ale chodzi o to, żeby iść, postawić pierwszy krok i jeszcze jeden- może trudniejszy niż ten pierwszy. Przeczytałam epopeję i podziwiam, trochę zazdroszczę hartu ducha :)Mini, bądź jak Polska- jeśli upadniesz, zaraz wstawaj z kolan i pisz, pisz. Ja się wypasam u Ciebie, jak krowa na pastwisku. Karmię się słowami i, kurka wodna, kibicuję Ci z całych sił. Będzie dobrze
    Jeśli poczekałaś dzionek, żeby pomyśleć, to jestem dumna:) Chyba tak jest właśnie – droga w kierunku, a cel wciąż nieosiągalny, ale ważne, że się tą drogą idzie. O, jeszcze nikt mi nie napisał, że się u mnie wypasa, jak krowa na pastwisku. Cóż za piękna metafora:) W takim razie piszę, bo znowu zwątpiłam…

  3. Pati Says:

    Próbować dalej, czasem musi nadejść właściwy moment i coś co po raz setny sobie bezskutecznie obiecujemy staje się ot tak częścią rzeczywistości jakby było z nami od zawsze. Albo okazuje się, że nasza droga to trochę w innym kierunku. Przynajmniej ja w to wierzę :) I życzę powodzenia.
    Myślę, że tak jest, jeżeli się próbuje. Bo próba to już dążenie w określoną stronę. Taką mam nadzieję. Ewentualnie, jeśli w trochę innym kierunku, to że też dobrze. Dziękuję i życzę również:)

  4. M. Says:

    Może zwrócić…?
    Niby, że proste rozwiązania są najlepsze? Zgadzam się z tym (chociaż może nie zawsze są najlepsze). Ale zwrot wymaga tyle zachodu, że już chyba wolę oddać buta komuś, na kogo będzie pasował. Jakiemuś kopciuszkowi:) Jedna para jest ok, druga w miarę, chociaż nie tak ładna, jak w necie, ale można przeboleć, trzecia na razie koszmarnie ciasna, ale można przecież rozbić. Mam dobrego szewca, więc chyba wolę dać mu zarobić niż oddawać. Ale jest to dla mnie nauczka, że kupowanie butów w necie, to głupi pomysł. Szczególnie, że w necie nie widać, czy są b. sztywne, czy nie, jeśli wiesz co chcę powiedzieć…:)

  5. Małgorzata Says:

    Mini, pisz, proszę. A gdy przyjdzie Ci do głowy, że nikogo nie interesuje, to co masz do powiedzenia – spytaj.
    Ok, spytam:) Dziękuję.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>