Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Ucząc się niemieckiego

Wrzesień 7th, 2018 at 18:55

a właściwie nie tylko niemieckiego, ale języków obcych w ogóle, dowiaduję się, co słychać na świecie.

Co prawda mam dostęp do Internetu, mam dostęp do GW i kupuję polskie tygodniki (elektronicznie albo papierowo, zależnie od etapu mojego minimalizmu i stanu zawalenia mieszkania), tzn. Politykę i Newsweeka, bo Wprost biorę z pracy, czasami też kupuję online Tygodnik Powszechny, bo mimo że nie jestem osobą religijną, a KK wręcz mnie odpycha, to cieszę się, że mają to lepsze wydanie katolicyzmu – ksiądz Boniecki v. Rydzyk. No i mają interesujące przemyślenia, być może, gdyby cały KK wyglądał, jak ten “bonieckowy”, myślałabym o nich cieplej. Nieważne. Oni przecież mojego ciepła nie potrzebują, a ja od nich też niczego nie potrzebuję, nie dokonałam apostazji z lenistwa i roztargnienia, bo ciągle o tym zapominam (swoją drogą, kiedy powiedziałam mojemu tacie – ateiście, że chcę dokonać apostazji, podsumował: nigdzie się nie zapisywałem i z niczego się nie będę wypisywał), ale nie mam telewizora.

W każdym razie, bo zabrnęłam w jakąś dróżkę i już wracam, nie mam telewizora, co mnie cieszy teraz, a bardzo mnie martwiło po naszej przeprowadzce do kredytowego mieszkania, z wynajętego, tutaj znowu zboczę, ale jakże ja jestem wdzięczna konkubentowi, że się upierał, żeby telewizora nie kupować. Nie jestem kobietą, której można coś narzucić (jak się jej coś narzuci, to ona co najwyżej może porzucić albo wyrzucić za drzwi:), ale przemyślałam sprawę i dałam sobie szansę. Dobra, przecierpię i zobaczę, jak jest. A ponieważ jestem typem depresyjnym, to początkowo wieczory bez brzęczenia wydawały mi się dość ponure. Czułam się nieswojo. Ale, jak to się mówi – do wszystkiego się można przyzwyczaić i przyzwyczajenie drugą naturą człowieka (kiedy byłam dzieckiem nie rozumiałam tego powiedzenia i pytałam moją Mamę co jest w takim razie pierwszym; te durne polskie powiedzonka zawsze mnie rozczulają) i bardzo się cieszę z podjętej decyzji. Nie uważam, że telewizja jest dziełem szatana i jeśli ktoś jest odpowiednio zrównoważony i potrafi z niej korzystać umiejętnie, to mu zazdroszczę, ale ja nie potrafię.

W każdym razie, wracając z kolejnej dróżki, nie mam telewizora, zatem przy nauce języków i w ogóle przy kontaktach ze światem nawiązywanych z domu, korzystam z Internetu. To też jest inna dróżka, na którą chwilowo zboczę – nie jestem, o ile tak można powiedzieć, z pokolenia Internetu (kolejna dróżka w nawiasie – co to znaczy z pokolenia, podobnie, jak co to znaczy “za naszych czasów”, dopóki żyjemy, to są nasze czasy), co oznacza chyba tyle, że nie spędziłam dzieciństwa przed komputerem, bo go nie miałam, a nawet chyba o czymś takim nie słyszałam, tylko na podwórku. I nagle posiadanie Internetu w domu, w pracy, w telefonie, czyli wszędzie, wydaje mi się czymś nawet nie oczywistym, ale niezbędnym. Słabo sobie wyobrażam, że mogłabym inaczej. A przecież mam kontakt z osobami, które z Internetu i komputera praktycznie nie korzystają. Tak, takie osoby jeszcze żyją w moim świecie. Teraz, kiedy o tym napisałam, wydaje mi się to dziwne. Mimo, że sama przez dużą część życia funkcjonowałam “w realu”, jak one. Może to ja jestem dziwna? A może nikt nie jest? Wszyscy są?

Tak, nie mam telewizora, chyba to chciałam powiedzieć. Ale to miał być punkt wyjścia, nieznaczący. Wiadomości mam z Internetu. I dzisiaj, podczas nauki niemieckiego, dowiedziałam się (chcę już przejść do sedna, bo za bardzo zbaczam, chociaż myślę, że te zboczenia są ciekawsze niż prosta droga), że Trump przetrzymuje (wiadomo, że nie on, ale też wiadomo o co chodzi) dzieci imigrantów ponad 20 dni w areszcie (dozwolonych jest 20 dni, co już jest do cholery niewiarygodne) i planuje jeszcze dłużej (forsuje przepisy), a do tego rodziców separuje się od dzieci. Nosz k….

Moja koleżanka, z którą się pokłóciłam na amen na wycieczce w Izraelu zarzuciła mi, że jestem nieczuła i egoistyczna, bo mnie “tylko te kotki obchodzą”. Tak, obchodzą mnie kotki, pieski i inne zwierzęta, obchodzą mnie dzieci, bo one, w przeciwieństwie do dorosłych (nie zawsze, wiadomo, ale to nie dotyczy koleżanki) są bezbronne i nie mogą decydować o swoim życiu.

Dlatego, kiedy słyszę, że ktoś skrzywdził zwierzę, że ktoś skrzywdził ludzkie dziecko, to robi mi się słabo, naprawdę, nie w przenośni, aż mi coś podchodzi do gardła. A potem ogarnia mnie wściekłość. Myślę, że gdybym spotkała kogoś, kto znęca się nad zwierzęciem, nad dzieckiem – t0 jest to jedyny chyba przypadek, że mogłabym zabić. Nie czułabym się z tym dobrze, ale zrobiłabym to. Nie mogę zrozumieć, jak ktoś może widzieć, że sąsiedzi znęcają się nad dzieckiem, nad kotem, psem i nic nie zrobić. Nie mogłabym nic nie zrobić i nie są to puste słowa, bo reagowałam już w kilku przypadkach, raz omal nie straciłam zębów (w obronie akurat głównie dorosłych, tak wyszło). Nie zastanawiam się, nie myślę, mam słabą wyobraźnię, jestem wściekła.

Teraz też jestem wściekła. Ale nie widzę tego durnego Trumpa, nie mam go przed sobą. Wolę bezpośrednie sytuacje.

Oddziela dzieci od rodziców, jak jakiś Mengele. Pamiętacie, jak to było, kiedy się było dzieckiem?

Mama pojechała na wesele brata, razem z tatą, zostałam z jakąś opiekunką, świat mi się zawalił, obrzucałam ją bluzgami, nienawidziłam jej, biedna kobieta, jakaś obca baba, kto to jest, dlaczego mam z nią siedzieć, gdzie jest moja mama? Do dzisiaj to pamiętam. Nawet to, że mi pokazywała zdjęcia motyli, żeby mnie czymś zająć, a ja płakałam, wrzeszczałam i ją obrażałam.

Co ten cholerny Trump rozumie? Od urodzenia milioner, a imigranci, których zamyka, to biedacy, bogaci sobie poradzą, oni zawsze będą mieszkać tam, gdzie chcą. Terroryści? Naprawdę, to są terroryści? Oni też sobie poradzą i wjadą, gdzie im się podoba.

No i tyle chciałam napisać, to znaczy mogę jeszcze pisać kilka godzin, ale na dzisiaj wystarczy.

 

 

One Response to “Ucząc się niemieckiego”

  1. Ola Says:

    Jak ja czekam na nowe teksty :))) i zgadzam się ze wszystkim co napisane, też mi serce pęka jak się krzywdzi kotki, pieski, dzieci i dorosłych też. Popieram trzeba reagować, nie ma się co bać . Zawsze można dzwonić do odpowiednich służb. Najgorsza jest obojętność :(
    Przesyłam pozdrowienia z deszczowej dzisiaj Łodzi :)
    Dziękuję. :)

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>