Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Dziennik z czasów zarazy – dzień szósty

Marzec 22nd, 2020 at 0:17

Tak sobie myślę, że wszystkie filmy i książki, cała kultura i popkultura podzielą się teraz na czas sprzed i po pandemii. Trochę tak, jak swego czasu podzieliły się na te sprzed II wojny i Holokaustu i po nim. Można czytać książki sprzed, można się nimi wzruszać, ale do pewnego stopnia wydają się naiwne. Jak mroczny nie byłby Dostojewski, cała jego mroczność jest naiwną bajką, jeśli spojrzeć na to od drugiej strony – tych wszystkich, którzy wiedzą co się zdarzyło w czasie II wojny światowej, którzy zobaczyli do czego zdolny jest człowiek. Nie śniło się Dostojewskiemu, że można gazować ludzi i palić ich w piecach. 

Jakiekolwiek porównanie czegokolwiek z Holokaustem wydaje mi się zawsze nadużyciem. Cała ta najnowsza “literatura” – bibliotekarka z Auschwitz (nawiasem mówiąc czytałam wywiad z kobietą, która była pierwowzorem bohaterki, miała do zaopiekowania siedem książek), tatuażysta z Auschwitz i inne temu podobne książki odpychają mnie już samym tytułem i po nie nie sięgam. Nie lubię też za to i nie cenię pisarki Agnieszki Drotkiewicz, która napisała swego czasu, a może raczej popełniła, “powieść” Paris London Dachau, o jakiejś bidnej panience, co to przeżywa zawód miłosny i to niby takie Dachau jest, no żesz kuźwa, to powinno być zabronione (poza tym Drotkiewicz jest pretensjonalna i naśladuje swoją koleżankę, Dorotę Masłowską, tyle że, jak ktoś powiedział o Masłowskiej – królowa jest tylko jedna).

Zatem w pewnym sensie nadużycie, ale nie dla celów promocyjnych i chyba po części usprawiedliwione. Dzieje się coś, czego się nie da “odzobaczyć”, co zmieni nasze podejście do świata, przewartościuje nasze priorytety. Chyba. Mam nadzieję. Rozmawiam z bliską mi osobą z Niemiec i ona mówi: nie, słuchaj, ludzie się nie zmienią, może gdyby zmarło miliard osób, to może…, a tak to za chwilę wrócą do tego, co było.

Może tak się stać. Jak w szaleństwie po pierwszej wojnie światowej. Tylko pamiętajmy czym to się skończyło. Ale jest nadzieja, że dla wielu osób to przewartościowanie nastąpi. Przewartościowanie w dobrą stronę. Czytam wywiady z artystami i widzę, że osoby wrażliwe i myślące uruchomiły już ten proces w swoich głowach. Być może ci, którzy dotychczas mało myśleli pozostaną w takim stanie, a może komuś się coś również uruchomi.

Ja mam takie poczucie, że mi świat trochę stanął na głowie. Chociaż nie uważam się za bezmyślną konsumentkę i materialistkę, to jednak widzę zmianę w sposobie myślenia. Ambicje mi się skurczyły. Do niedawna, mimo wszystko, chciałam coś osiągnąć, odnieść jakiś mały sukces, cokolwiek on znaczył dla mnie, a chyba nie do końca wiedziałam co. W tej chwili myślę – to nieważne, jakie to ma znaczenie. Trudno mi dokładnie wyjaśnić co mam na myśli. Może na przykładzie – uczę się niemieckiego. Do niedawna w jakimś mocnym pędzie, żeby dużo i szybko, żeby były rezultaty. Teraz – ale do czego mi się spieszy? Uczę się, bo lubię ten język, podoba mi się, uczenie się go sprawia mi przyjemność, to w zupełności wystarczy.

Co niby mam osiągnąć? Co jest sukcesem? Że o mnie napiszą na Plotku? Jakie to bez znaczenia, jak bez znaczenia wydaje się to, co robią ludzie znani z tego, że są znani, wobec tego, co robią lekarki, pielęgniarze, salowe. Jakie miałkie wydaje mi się śledzenie poczynań Julii Wieniawy wobec tego, co się teraz wydarza. Tak, jakoś mnie Julia fascynuje i mam o niej dobre zdanie, zupełnie nie o nią chodzi, ale o to co my, obserwatorzy, robimy sobie i tym ludziom.

Chciałabym, żeby do ludzi dotarło co jest ważne, a co mniej ważne. A najbardziej bym chciała, żeby ten mój nowy punkt widzenia nie zniknął wraz z epidemią koronawirusa.

 

 

 

2 Responses to “Dziennik z czasów zarazy – dzień szósty”

  1. Anna Says:

    Mnie też się wydaje, że u większości z nas będzie to zmiana krótkotrwała niestety, choć też bym wszystkim życzyła, żeby tak nie było. Mam wrażenie, że gdy kurz już opadnie, znaczna część z nas wróci “do siebie”. To chyba naturalny proces, że kiedy wszystko wraca na dobre do normy, wracamy w nasz tryb domyślny, może nawet tego nie widząc, jeśli dzieje się to stopniowo.

    Dziękuję za ciekawe, refleksyjne teksty :)
    W przypadku niektórych może jeszcze mocniej. Jak szaleństwo po I wojnie światowej. Właśnie chyba tego nie widząc, to jest klucz do wszystkiego, taki brak uważności na życie. Dziękuję:)

  2. Ola Says:

    Czytam ,czekam na każdy następny. Zgadzam się też w 100%. Idzie Nowa Era?
    Dziękuję:) Nowa, chyba jakoś tak. I chciałabym, żeby lepsza. Chyba, mimo wszystko, jesteśmy, przynajmniej w Europie, lepsi od siebie samych sprzed II wojny. A więc czegoś się nauczyliśmy. ?

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>