Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

To nie jest dziennik z czasów zarazy…

Kwiecień 3rd, 2020 at 17:00

Znudziło mi się to określenie.  Jest bez sensu. Wprowadza zamieszanie do zamieszania i chaos tam, gdzie chaosu już nadto. Po prostu moje przemyślenia w czasach dziwnych, nietypowych.

Dzisiaj byłam w pracy, to znaczy codziennie jestem w pracy, ale zdalnej, a dzisiaj miałam coś do załatwienia na miejscu. Na ulicach było pusto, ale jednak nie całkiem pusto, tak samo w transporcie publicznym. Jak na Warszawę, to pusto, ale chyba tak, jak bym chciała zawsze – ktoś jest niedaleko, można popatrzeć na drugiego, ale nie trzeba czuć jego oddechu na swoich plecach, ani łokcia pod żebrem.

Okropne były walające się po chodnikach “jednorazowe” rękawice, naprawdę, do niektórych zupełnie nie dociera, że to, co się dzieje, to właśnie przez brak szacunku dla przyrody, dla otoczenia, dla Ziemi. Gówno zrozumieli.

Inna sprawa, to pomysł, żeby zakupy robić w jednorazowych rękawiczkach. Według mnie głupi pomysł. O wiele mądrzejsze byłoby wymaganie, żeby każdy zdezynfekował ręce przed wejściem do sklepu. Przecież prawie nikt nie używa tych rękawiczek jednorazowo. Wchodzisz do jednego sklepu, wychodzisz, idziesz do innego, w tych samych. Może ktoś ma duży zapas i wyrzuca codziennie, ale nawet tacy nie zmieniają rękawiczek ze sklepu na sklep. Czemu to zatem służy? Zaśmiecaniu Ziemi, takie jest moje zdanie.

Może mam ograniczoną wyobraźnię, ale cały czas myślę, że walka z koronawirusem to przerost formy nad treścią. Strzelanie z armaty do wróbla. Że to niewiele, a może wcale (może mniej) groźne niż grypa (gdyby zrobić nam wszystkim testy okazałoby się, że 99 procent jest zarażonych, zatem śmiertelność byłaby niższa, niż przy grypie), za to dużo groźniejsze są konsekwencje dla gospodarki.

A kiedy myślę o gospodarce, to mocno uderza mnie, że całe moje wyobrażenie o pozytywach minimalizmu nagle, według tego, co mówią, okazuje się guzik warte, niby, że nie miałam racji.

Bo gospodarka pada, ponieważ przestaliśmy kupować, zamawiać, korzystać z usług, bo nie chcemy więcej i więcej. Bo się zatrzymaliśmy i zamknęliśmy nasze portfele.

Co mam zatem robić, żeby wspomóc upadających pracowników i ich pracodawców?

Powinnam kupować, zamawiać, korzystać, jak wcześniej. A nawet więcej i bardziej niż wcześniej.

Maksymalizm rozwiązaniem dla gospodarki.

Zachłanność wsparciem dla tych, którzy stracili pracę.

Czuję się trochę zagubiona (chociaż znam też chyba odpowiedź na te dylematy – następnym razem napiszę).

A Wy?

3 Responses to “To nie jest dziennik z czasów zarazy…”

  1. Małgorzata Says:

    Lubię Twoje zapiski z tego okresu. Mam podobne przemyślenia. Im dłużej to wszystko trwa i im bardziej zarządzenia rządu są bez sensu, typu do lasu nie ale tłoczyć się w galerii handlowej żeby wejść na salę do Auchan to ok, tym bardziej sądzę że daliśmy się zrobić jak małe dzieci. Codziennie umiera mnóstwo ludzi. Takie jest życie. Tylko o innych nie czytamy dzień w dzień, nie epatuje się takimi wiadomościami. Wyobraźmy sobie świat w którym wszystkie media podają np. tylko newsy o chorych na raka. Umarło ponad 100 osób dziennie. Nie ma ich kto ich leczyć. Nie ma pieniędzy na leki. Umierają małe dzieci. Jestem pewna że wpadlibysmy w panikę. Tymczasem taka jest nowotworowa rzeczywistosc i nikt się nie przejmuje tak bardzo. Przykłady można by mnożyć

  2. czytelnik Says:

    A może powinniśmy przemyśleć nasze podejście do dobrobytu i pracy sensu stricte?

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4898159/wymyslajac-przyszlosc-postkapitalizm-i-swiat-bez-pracy
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4889356/dobrobyt-bez-wzrostu-ekonomia-dla-planety-o-ograniczonych-mozliwosciach

  3. Sowa z Wieruszowa Says:

    Ja rowniez mam mnostwo chaotycznych mysli..i moze dlatego to niewychodzenie z domu przychodzi mi tak latwo..nie wychodze- nie patrze, nie mysle, nie przeraza mnie to…

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>