Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Wrona

Maj 26th, 2013 at 20:04

W sumie jakoś się wątek zwierzaków zaczął przewijać, może powinnam założyć nową kategorię. Póki co myślę, że pasuje do slow. Tak sobie szliśmy dzisiaj do pilnych spraw, bo mimo niedzieli było sporo do załatwienia, chciałabym mieć taki jeden tydzień, że nic nie muszę, żadne sprawy nie czekają i nie ma żadnych pilnych terminów.

Taki na przykład PIT. Zapomniałam go podpisać, tak, wiem, że to żałosne dość, zwłaszcza dla prawnika, ale zapomniałam, tak wyszło. No i teraz trzeba pilnie się zgłosić, uzupełnić, termin krótki, a z terminami żartów nie ma. I tak w kółko coś, ktoś, szybko i na już. A wcale nie jestem żadnym ważnym dyrektorem czy prezeską, więc co dopiero oni muszą mieć za życie. Tylko, że tacy ludzie, jak to się mówi, na stanowiskach, sami zwykle się o to proszą. A u mnie tak wychodzi. No dobra, piszę o uważności, a niepodpisany PIT to z czego wynika? No. Albo piszę o zaletach nicnierobienia, a potem ledwo zipię. Może po prostu ten blog jest dla mnie spisem marzeń. Co bym chciała, żeby było, jaka bym chciała być, a na razie mi się nie udaje?

No i wrona. Idziemy, spieszymy się. Bo coś tam mamy do zrobienia. Pilne sprawy. A tu wrona spaceruje po trawniku, utyka, próbuje polecieć, ale widać, że nie może. Wrona siwa, z mocnym dziobem, ale dosyć mała, chyba młoda. Dzwonimy po ekopatrol, pani mówi, że poczekamy z godzinę, więc mówię, że idziemy do domu, niech oddzwoni, podaję adres. Wrona się oczywiście denerwuje, trochę kracze, mijani ludzie dziwnie patrzą. Wyjaśniam jednej pani o co chodzi, bo tak patrzy, jakbyśmy chcieli skrzywdzić zwierzaka. Trochę sobie z tą panią rozmawiamy. Wrona dziobie mnie w palec.

W mieszkaniu wrona zostaje umieszczona w pudełku po butach, najpierw się denerwowała, ale teraz ciekawie wygląda na zewnątrz. Nie może uciec, bo to skrzydło ma chore i z łapkami nie najlepiej. W ekopatrolu powiedzieli, że trzeba zaczekać jeszcze z godzinę i że zawiozą wronę do ptasiego azylu. Trochę mnie to uspokoiło, bo pomyślałam, że jak trafi do jakiegoś zwykłego schroniska, to się nikt nie będzie w nią wczuwał.

Wiem, że dla kogoś wychowanego na wsi, to może nic wielkiego. Taka wrona. Zresztą akurat wrony siwe chyba nie występują na wsiach. Ale dla mnie magia. Patrzyłyśmy sobie w oczy, a przed chwilą pogłaskałam ją po główce. I przestała się mnie bać, tak to przynajmniej wygląda.

No i dlaczego slow? Bo jakbyśmy trochę nie zwolnili, to wrona byłaby co prawda na łonie przyrody, ale bez szans na przeżycie. A my byśmy się zajmowali swoimi ważnymi sprawami. I coś by nam uleciało. Jak ta wrona – bo pewnie ją w tym ptasim azylu naprawią i wypuszczą.

3 Responses to “Wrona”

  1. Sylu Says:

    Warto się czasem zatrzymać i być uważnym bardziej niż zwykle. To małe rzeczy sprawiają, że nasze życie jest takie, a nie inne. Ależ ta wrona miała szczęście, że ją wypatrzyliście! :)
    Pozdrawiam.

  2. mini Says:

    Wronię zabrali do azylu, będziemy się dowiadywać co z nią. No właśnie, taka niby mała sprawa, a jak sobie przypomnę, to mi się ciepło robi na sercu – słodki ptaszor. Może to zabrzmi patetycznie, ale czy w godzinie śmierci naszej będziemy wspominać chwile spędzone na robieniu kariery, czytaniu raportów, podręczników, pisaniu notatek, czy właśnie takie magiczne chwile?

  3. sowa_nie_sowa Says:

    Wypisałam sobie numery do ekopatroli, żebym była przygotowana na ew. ratowanie wrony lub innego zwierzęcia potrzebującego:)
    W życiu trzeba mieć szczęście – nawet wron to dotyczy:)

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>