Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Pusto

Lipiec 21st, 2013 at 0:32

Postawiłam jedzenie na stole i nie musiałam go pilnować.

Nie musiałam się martwić, że wejdzie sapiący, wiecznie głodny stwór i mi obślini obiad. Porwie i zabierze do swojego legowiska. Mogę jeść i kawałki jedzenia nie stają mi w gardle pod wpływem psiego spojrzenia. Nie muszę się dzielić posiłkiem.

Do mojej koleżanki przyjechała kiedyś ciotka, która przy pierwszym śniadaniu oddała psu wszystkie kanapki. No, co ty robisz – pyta ta moja koleżanka. Oj, no, bo on tak patrzy.

Ulubione rzodkiewki leżą na stole i można się nimi opychać. Nic nie sapie i nie piszczy. Nie patrzy. Nie tłucze się po przedpokoju, nie przebiera łapami przez sen waląc w drzwi wejściowe, tak, że budzimy się i podkładamy koc, bo świrek znowu śni o bieganiu. Albo nie wiadomo o czym.

Nic nie pachnie psem. Białe kłaczki nie walają się po całym mieszkaniu, tak że trzeba by codziennie odkurzać, żeby zachować względny porządek. Czarne ubrania są czarne, a nie czarne w białe łatki.

Zostało jeszcze kilka kłaczków, których nie umiem sprzątnąć. I napoczęta karma.

8 Responses to “Pusto”

  1. Nika Says:

    Pustka boli chyba najbardziej. W takich sytuacjach można wybrać dwie drogi. Pozostać samemu ze wspomnieniami lub pojechać do schroniska aby uszczęśliwić choć jedna istotę, która tam sobie siedzi w swojej “psiej pustce”…
    Nic na sile, rozwiązanie przyjdzie samo.
    Poki co pozdrawiam cie ciepło głaszcząc równocześnie jedna z moich kotek :)
    Nika

  2. mini Says:

    Na razie jestem na etapie – nie chcę już żadnego psa. Może to egoistyczne, ale, jak mówisz, nic na siłę. Dziękuję za dobre słowa.

  3. Miko Says:

    Trzymaj się… Straciłem kiedyś ukochanego psiaka, bokserka, męczył się długo bo zachorował na nowotwór. Odszedł młodo, w wieku zaledwie 6 lat… Przyrzekłem sobie potem, że już nigdy więcej żadnego psa, że to zbyt bardzo boli. I co? I pewnego dnia usłyszałem o jakiejś zabidolonej, porzuconej suczce w schronisku. Też rasy bokser :-) Pojechałem, przygarnąłem i (chociaż już mocno zaawansowana wiekowo) jest z nami już całe 9 lat! A ile dała nam radości przez ten cały czas. Tymczasem raz jeszcze przesyłam Ci słowa otuchy!

  4. Inka Says:

    Strasznie mi przykro z powodu Twojego psa:(

  5. mini Says:

    Dziękuję Wam bardzo. Teraz zaczepiam wszystkie psy po drodze, nawiązuję kontakt z ich właścicielami i jakoś mnie to pokrzepia, że wielu jest ludzi, którzy psy kochają i dobrze je traktują. Nie jest mniej pusto, ale jakoś mi lżej.

  6. veggie Says:

    Cóż za strata, najbardziej obrazowo przedstawia to ta napoczęta karma, Nie uwierzysz, ale zawsze jak kupuję jedzonko dla naszych zwierzaków zastanawiam się, dlaczego nie kupię raz na jakiś czas większego zapasu, aby nie musieć o tym pamiętać, ale zaraz rezygnuję z tego pomysłu, bo przychodzi mi myśl, że przecież nie wiem, jak długo będą jeszcze z nami. Niestety mamy już stratę zwierzaków za sobą, jest nam wtedy bardzo smutno, ale bierzemy wtedy nowe, zawsze ze schroniska.

  7. burzochron Says:

    bardzo mi przykro, przechodziłam przez to 9 lat temu i wiesz co… ból oczywiście mija, ale nadal tęsknię za moim kochanym psiakiem. Nie ma sensu udawać, ze ‘to tylko pies”, bo to przyjeciel, ktoś z rodziny. Przyroda nie lubi prożni, na pewno niedlugo odejdzie to przykre uczucie pustki, pozdrawiam.

  8. mini Says:

    Też myślę o tym, żeby może wziąć zwierzaczka ze schroniska, ale jeszcze nie teraz. Zresztą, całymi dniami nie ma nas w domu, a zakładam, że psiak z przeszłością potrzebuje dużo uwagi i obecności.
    Dla mnie to nigdy nie był tylko pies. Był członkiem rodziny. I pewnie również za kilka lat nadal będzie mi go brakowało.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>