Minimalizm

|

minimalny minimalizm i wolna powolność

Kot

Grudzień 17th, 2013 at 22:28

Idąc dzisiaj ulicą z Bardzo Ważnymi Dokumentami zobaczyłam na podwórku czarnego kotka. Zaintrygował mnie, bo z ogromnym zapałem oblizywał zderzak samochodu. Podeszłam, żeby zobaczyć, co on tak zlizuje, nawet spytałam: kicia, co ty robisz? (jestem z tych dziwaków, którzy rozmawiają ze zwierzętami, niczym doktor Doolittle), wtedy kicia się odwróciła, spojrzała na mnie i zobaczyłam, że nie ma jednego oka.

Cała ta sytuacja od początku do końca wyprowadziła mnie z równowagi. Chciałam podejść do kota bliżej, pogłaskać go, zabrać do domu, ale uciekł. Rozglądałam się przez chwilę, a potem pomyślałam, że taki dzikus lepiej się czuje na wolności niż czułby się w moim mieszkaniu. Może za dużo myślę, jak się chce pomóc, to się nie powinno zastanawiać i racjonalizować.

Odechciało mi się tego dnia. Biegam jak wariatka po mieście z papierami, które niby są takie strasznie ważne, a samotny, jednooki kot zlizuje resztki nie wiadomo czego z samochodowego zderzaka.

Dostojewski napisał, że cała harmonia wszechświata nie jest warta jednej łzy skrzywdzonego dziecka. Chociaż tu może nie ma analogii, to przypomniał mi się właśnie ten cytat, kiedy szłam dalej z papierami, a kot uciekł w krzaki. Wiem, że to może brzmi górnolotnie i patetycznie, ale pomyślałam, że wszystkie te moje ważne sprawy nie są wiele warte, guzik są warte, wobec tego, że po świecie chodzą jednookie koty i z głodu oblizują zderzaki.

Tak, wiem, może być całkiem inaczej. Kot mógł być najedzony i czyjś, a oko stracić w walce o względy kocicy.

Może go to już wcale nie boli.

Może jest, na swój koci sposób, szczęśliwy.

Może przesadzam.

Ale i tak mi smutno.

10 Responses to “Kot”

  1. łukasz Says:

    Należysz chyba do bardzo wrażliwych osób z dobrym sercem, ale takich ‘kotów’ jest dużo więcej. Tez bym sie zdenerwował.

  2. mini Says:

    Trudno mówić o samym sobie, że jest się wrażliwym czy że się ma dobre serce. Pewnie zależy dla kogo. Zwierzaki kocham wariacko (no, może poza wyjątkami, których się trochę boję – żaby, wstyd, wiem, szczury, mniejszy wstyd). Wiem, że takich kotów jest więcej, ale w codziennym pośpiechu tak się o tym nie myśli, a tu nagle czarny kot z jednym okiem przebiega drogę i przypominasz sobie, że na świecie jest tyle biednych stworzeń. Szukałam go następnego dnia, ale zniknął.

  3. Wisia Says:

    Mini, współczuję – Tobie i kotu, i wszystkim wariatom, którzy zauważają takie rzeczy, i potem jakiś czas nie mogą funkcjonować. Ostatnio wbił mi się w głowę wiersz, dziwny, nieładny, zasłyszany bardzo dawno temu, podobno to jakiś Stefanovski, jakieś Sarajevo, ja to pamiętam z zupełnie innego kontekstu – jakiegoś teatru dla młodzieży, grała w tym Agnieszka Fatyga. Było o smutnej księżniczce, która śpiewała: “Chodźcie za mną, bo ziemia me stopy będzie paliła, póki nie przemienię mojego domu na schronienie, tak by chorzy, starcy i wszyscy małych serc mogli ujść tutaj przed dziobem i szponem, niech się schodzą wszyscy wszyscy póki ściany nie pękną i dach na nas nie runie.” Przypomniało mi się to ostatnio i nie chce zapomnieć. Przekleństwo.

    Co do kota, trochę cię uspokoję – może. Jedzenia w miastach jest mnóstwo. Gorzej z wodą. Ten biedak pewnie pił rosę ze zderzaka.

  4. mini Says:

    Bardzo ładny wiersz, zapomniałam zupełnie o A. Fatydze, a kiedyś Ją lubiłam. Zaraz sobie czegoś o niej poszukam.
    Jak myślisz, czy takiego kota jak bym w końcu złapała, to lepiej dla niego, żeby ze mną zamieszkał, czy żeby się włóczył po mieście – może spragniony, ale wolny?
    Tak, jestem wariatką, dziękuję:) Ostatnio mnie tak ucieszyło, jak przeszłam na drugą stronę ulicy, żeby pogłaskać psa, a jego “pani” mówi: no, jest rozpieszczony przez takich psiarzy, jak pani i ja. Ale byłam dumna. Wkurza mnie, jak pies do mnie podbiega, skacze na mnie, a “właściciel” mnie przeprasza – no, chyba widać, że jestem psiarą i wariatką i mnie cieszy, że mnie pies brudzi swoimi ubłoconymi łapami?:)
    Widziałam też pieski z trzema łapkami, zresztą i koło mnie mieszka kot z trzema. To mnie wyprowadza z równowagi, jest strasznie smutne. Po prostu jest strasznie smutne.

  5. Wisia Says:

    Mini, kotu zawsze będzie lepiej u Ciebie niż na ulicy. Sensem kociego życia – mówię to na podstawie długoletnich obserwacji – jest spanie w ciepłym, mizianie (to strasznie orgastyczne stworzenia), wyżerka, a dla rozrywki polowanie i długie wędrówki. Dwa razy do roku bzykanie – nie oszukujmy się. I teraz trochę o tej wolności: w mieście kot nie poluje, tylko grzebie w śmietnikach. Jest narażony na choroby, urazy, zimno, złych ludzi, najczęściej ginie w cierpieniu. Długie wędrówki urządza w poszukiwaniu żarcia i wody, a bzykając dwa razy do roku produkuje kolejne nieszczęśliwe koty. W domu można mu zapewnić bezpieczną namiastkę polowania i wspinaczek, żeby się nie nudził, chęć bzykania mu mija zaraz po sterylizacji (która jest zabiegiem zdrowotnym wbrew pozorom; wiem, że są przeciwnicy, ale jeśli ktokolwiek widział i słyszał kotkę w rui, wie, że to dla niej żadna frajda). W zamian dostaje się niesamowicie kochającą istotę – zupełnie inną niż pies, co dla “psiarza” może być z początku trudne do ogarnięcia, bo siłą rzeczy szuka się analogii. Oczywiście dorosłemu kotu z ulicy może być trochę trudno się przestawić, ostatnio prowadziłam instruktaż, jak takiego gagatka nauczyć korzystania z kuwety – wystarczyły 2 dni. Trzeba się liczyć z tym, że kot z ulicy najczęściej jest chory – nerki wątroba, i różne inne atrakcje. Ale gdyby go spytać, co woli… moim zdaniem bez zastanowienia zamieni tę swoją wolność na bezpieczeństwo i ciepło.

  6. mini Says:

    Dziękuję za informację. Wprawdzie miałam dwa koty w swoim życiu, ale było to dawno temu. Dopóki siedziały w domu, było z nimi wszystko w porządku, a kiedy zaczęliśmy je wypuszczać do ogrodu, to po pewnym czasie dziczały i nie chciały wracać. Przełaziły jakoś przez ogrodzenie i zwiewały. Potem wracały coraz rzadziej, a w końcu nie wróciły. Jeden był znajdą, ale zaadoptowaną przez nas jako mały kotek. Drugi z kolei był ostatnim z miotu, chudzina, której nikt nie chciał. Na naszym żywieniu wyrósł na wielkiego kocura.
    Nie wiem, co źle zrobiliśmy. Nie da się kota utrzymać na ogródku, jeśli będzie chciał uciec. Wydaje mi się, że byliśmy dla nich dobrzy, niczego im nie brakowało, a jednak. Chyba, że coś im się przytrafiło, to też możliwe. Myślę, że nie powinnam była ich wypuszczać, ale było mi żal, że cały dzień siedzą w domu, a mogłyby w ogrodzie. A przecież nie mogłam ich przywiązywać na smyczy, żeby nie uciekły.

  7. Katarzyna Says:

    kilka miesiecy temu zdarzylo mi sie cos podobnego – w drodze do pracy zobaczylam na mojej ulicy czarnego, duzego, jednookiego kota. Zblizylam sie do niego aby go poglaskac (zawsze zatrzymuje sie aby poglaskac napotkane koty) i on, wedlug mnie, popatrzyl na mnie jakby ze zdziwieniem i lekka nieufnoscia, tak jakby nieczesto byl glaskany i go to zaskoczylo, bo wedlug tradycyjnych standardow ladny nie jest. Caly dzien myslalam o tym kocie i bylo mi strasznie smutno, mimo ze nie sadze aby byl bezpanski i oko mogl stracic w wyniku infekcji lub, jak napisalas, walki o wzgledy kocicy.

  8. mini Says:

    To dobrze, że się zatrzymujesz, żeby pogłaskać kota:) Koty muszą być głaskane, szczególnie te okaleczone. Wyczuł dobre intencje, skoro nie uciekł. Tamtego “mojego” nawet nie zdążyłam pogłaskać, chociaż też miałam dobre intencje. Jak go jeszcze spotkam, spróbuję go zabrać do domu. Ja też zaczepiam wszystkie koty i psy, nie mogę się powstrzymać.

  9. Magda Says:

    Wiem, że wpis stary, ale nadal poruszający. Jeśli mogę Cię jakoś pocieszyć to napiszę, że wszystkie koty czasami zachowują się jak bezdomne, nawet jeśli mają dom i wszystko ;) Picie wody z kałuży, zlizywanie rosy ze schodów mimo pełnej miski świeżej wody w wiadomym im miejscu. A to, że kot czuje się niepewny gdy zbliża się obca osoba to też nie musi być niepokojące – moje kiedy są poza domem biegają jak dzikusy ;)

  10. mini Says:

    To ładnie powiedziane:) Faktycznie, koty są takie “odjechane”. Chociaż jakoś tak mi się wydaje, że tamten był naprawdę zagubiony i samotny, może to nieprawda, ale i tak się rozglądam, kiedy przechodzę w tamtym miejscu. Na razie go nie spotkałam. Pozdrawiam miłośniczkę kotów:)

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>